piątek, 21 września 2012

COLDPLAY W WARSZAWIE! 19.09.2012 r. -STADION NARODOWY!

Jak było? Opisać jednym słowem nie potrafię! Zdecydowanie był to najlepszy koncert w moim życiu. Interaktywne show, którego każdy był częścią dzięki świecącym bransoletkom. Jakim cudem świeciły? Za pomocą fal radiowych (lub za pomocą spinacza biurowego :>) Oprócz tego konfetti, lasery(!), piłki rzucane przez fanów na płycie i zwykła-niezwykła(!) atmosfera.
Od dwóch dni wciąż czuję w gardle każde wyśpiewane a raczej wykrzyczane słowa piosenek, a mimo to wciąż nie mam dość. Wciąż nucę grane w środę piosenki, wciąż noszę xyloband'a na ręce. "I don't wanna stop, i don't wanna stop!" Byłam pozytywnie zaskoczona, że oprócz piosenek z nowej płyty nie zabrakło "Viva la Vida", "Yellow" (i żółtych balonów!), "The Scientist", oraz "Fix U" na do widzenia.
Support'y? O pierwszym zespole wspominać nawet nie warto. Drugi, Marina and the Diamonds pozytywnie mnie zaskoczył. Urocza wokalistka ze świetnym stylem, przystępnym głosem i muzykami ubranymi z garniaki; spełnili zadanie- rozgrzali publiczność. Przynajmniej mnie i lubego.



 























Można się zakochać.







Raz jeszcze- "i don't wanna stop, i don't wanna stop!"
Zaraz przeprowadzka, studia a ja nie mogę przestać się zachwycać koncertem!