środa, 25 grudnia 2013

MikroLOGIA

Żałuję, że jestem na tyle leniwa, że nie zaangażowałam się dotychczas w nic więcej. Czuję niedosyt. Mam przecież wiele planów związanych i niezwiązanych z weterynarią, wciąż niespełnionych.

Mikrobiologia
Mam nadzieję, że stanie się niebawem moją nową histologią. Jestem już po pierwszym i ostatnim w tym semestrze kolokwium u dr K. Zostałam przetrzepana z pasteryzacji, barwników fluorescencyjnych i metod biochemicznych. Bakteriologia ogólna już za mną, zaczynam szczegółową. I choć notatek wyszło mi sporo jak na jedne ćwiczenia, to jestem pozytywnie nastawiona a nawet ciekawa jak wyglądać będą przyszłe!










Święta, czyli czas obżarstwa i czytania książek start!

niedziela, 24 listopada 2013

Narzekań ciut + krótka reflekcja + ara chloropteus

Mówią, że drugi rok to wakacje w porównaniu z pierwszym czy trzecim. Mówią. Póki co, nosa nie powinnam zza książek wystawiać, by pozaliczać wszystko tak, jak chcę. Z jednej strony to może wina wymagających prowadzących, na których trafiłam. Z drugiej mojej nadgorliwości.

Staram się nie popełniać tych samych błędów, więc z początkiem nowego roku akademickiego zmieniłam swoje podejście do studiów na zdrowsze. Oprócz wypełniania swoich obowiązków, z coraz lepszym skutkiem znajduję czas na spotkania ze starymi znajomymi z liceum, czytanie książek niemedycznych i generalnie częściej można mnie spotkać poza domem. W głowie wyliczam tylko filmy do obejrzenia w Nowych Horyzontach i koncerty, na które nie dość, że nie mam pieniędzy to jeszcze zdrowia, ale o tym może kiedyś indziej.


Jakiś czas temu miałam okazję obserwować sekcję Ary zielonoskrzydłej (chloropterus)
Żałuję ogromnie, że nie zrobiłam ani jednego zdjęcia, bo miałam na co popatrzeć. Ptaka od "środka" widziałam pierwszy raz w życiu. I nie ukrywam wcale, że z oglądania tworów, o których uczyli mnie od czasów podstawówki czy gimnazjum miałam niezłą frajdę. Mój ulubiony doktor pokazał nam po mistrzowsku ptasią anatomię. Widziałam worki powietrzne, krtań górną i dolną, wola i narząd, którego nazwę zapomniałam- może ktoś mi pomoże? Pamiętam, że tworzą go komórki c, które wywędrowały z tarczycy.
Czemu ptak zmarł? Złapał wirusa Borna, co zakończyło się z nieuniknionym (niestety) zejściem. Żołądek gruczołowy był ogromny, cały wypełniony niestrawioną, podgniłą masą pokarmową, co było związane z porażeniem nerwów unerwiających układ pokarmowy. Odsyłam do mądrości poniżej.


"W anglojęzycznej literaturze choroba ta najbardziej jest znana pod nazwą Proventicular Dilatation Disease - PDD; inne nazwy to NGD - Neuropatic Gastric Dilatation, MWS - Macaw Wasting Syndrome, Myenterische ganglioneuritis and encephalomyelitis.
Choroba ta została po raz pierwszy zidentyfikowana na przełomie lat 70-tych i 80-tych XX wieku w USA u importowanych ar (stąd pierwotna nazwa Macaw (ara) Wasting Syndrome), a potem w Niemczech.
Jest to choroba układu nerwowego. Wirus atakuje przede wszystkim autonomiczny układ nerwowy (głównie układu pokarmowego), a także ośrodkowy układ nerwowy.
Choroba ta uznawana jest za dość poważne zagrożenie; zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych słyszy się o dość znacznym rozpowszechnieniu choroby. Więcej na jej temat będzie można powiedzieć za kilka lat ponieważ zidentyfikowanie czynnika etiologicznego postawiło przed naukowcami wiele kolejnych pytań a jednocześnie nie odpowiedziało na wszystkie już istniejące pytania.

Etiologia

Niedawne badania pozwoliły ustalić etiologię tej choroby. Od dawna przypuszczano, że chorobę tą powoduje wirus, nie udawało się jednak tego wirusa zidentyfikować. Prowadzone w latach 2008-2010 badania naukowe w różnych ośrodkach pozwoliły zidentyfikować jako przyczynę choroby wirus Borna (wirus należący do rodziny Bornaviridae i rodzaju Bornavirus).
Wirus ten znany jest od dawna jako wirus powodujący chorobę Borna (BDV), głównie u koni. Badania jednak wykazały, że wirus wyizolowany od papug chorych na PDD w niecałych 70% jest taki jak BDV. Został on nazwany "Avian Bornavirus" - ABV. Na razie jeszcze nie wiadomo czy jest to odrębny gatunek w rodzaju Bornavirus.

Dalsze badania pozwoliły wyizolować kilka różnych genotypów. Większość wirusów to genotypy ABV-2 i ABV-

Przyczyny
Prawdopodobnie są to odchody i droga pokarmowa. Przypuszcza się, że wiele papug może być bezobjawowymi nosicielami. Szczególnie wrażliwe są ary, kakadu, amazonki i żako, ale choroba może wystąpić u wszystkich gatunków, także u innych ptaków (opisywana była także np. u tukanów, kanarków i zięb).
Nie jest znany czas inkubacji. Przypuszcza się, że czasem może on być dość długi.

Objawy
Na ogól objawy pojawiają się nagle, są to: apatia, wymioty, biegunka, wydalanie niestrawionych ziaren w odchodach, wielomocz. W związku z niewydolnością układu pokarmowego ptak głoduje, chudnie i w konsekwencji następuje wyniszczenie organizmu (jest to najczęstsza przyczyna śmierci w tej chorobie). Do objawów ze strony układu pokarmowego mogą dołączyć objawy ze strony OUN: bezład, drżenia, problemy z chodzeniem, ataki padczkopodobne, kurcze i drgawki.
Objawy ze strony układu pokarmowego są efektem zniszczenia zwojów nerwowych w ścianach żołądka, co wpływa na zaburzenie jego pracy aż do całkowitego ustania perystaltyki. Zalegający w żołądku pokarm powoduje jego rozciągnięcie oraz uszkodzenie, a potem także stopniowy zanik błony śluzowej.
Choroba u młodych ptaków trwa na ogól dość krótko i w ciągu kilku tygodni prowadzi do śmierci. U dorosłych ptaków często przybiera postać chroniczną i ptaki te przeżywają nawet kilka lat, ale ostatecznie też kończy się śmiercią. Znane są przypadki samowyleczenia, ale ponieważ choroba ta nie może być z całą pewnością zdiagnozowana nie wiadomo czy w tych przypadkach nie mamy do czynienia z inną chorobą o podobnym obrazie.
Trzeba pamiętać, że objawy mogą się zmieniać w związku z wtórnymi infekcjami bakteryjnymi i grzybiczymi.

Zmiany anatomo- i histopatologiczne

Najbardziej typowe są zmiany żołądka gruczołowego powstałe w wyniku zalegania pokarmu: rozszerzenie, pocienienie ścianek, a w niektórych przypadkach perforacja. Podobne zmiany mogą dotyczyć także żołądka mięśniowego oraz wola. W żołądku znajduje się niestrawiony pokarm.
Choroba nie powoduje dużych zmian w OUN.
Podobne zmiany anatomopatologiczne może dawać wirus Zachodniego Nilu. Samo rozszerzenie żołądka nie jest objawem patognomonicznym dla tej choroby.
Następuje prawie całkowita atrofia blaszek mięśniowych i blaszek właściwych błony śluzowej żołądka gruczołowego oraz degeneracja zwojów nerwowych w ścianie żołądka a także dalszych częściach układu pokarmowego. W splotach nerwowych obserwowane są nacieczenia komórek limfoplazmatycznych - co jest najbardziej charakterystyczne dla tej choroby. Nacieczenia te mogą występować nie tylko w żołądku ale także w przełyku, wolu i innych odcinkach układu pokarmowego. Degeneracji mogą ulegać także ośrodki nerwowe w innych narządach, np. w sercu - co prowadzi do natychmiastowej śmierci. W rzadkich przypadkach obserwuje się zapalne nacieczenia także w tkance mięśni gładkich.
Histologiczne zmiany OUN należą do zmian wywołanych procesami nieropnego zapalenia przede wszystkim w pniu mózgu i rdzeniu kręgowym. Okazjonalnie obserwuje się rozrost tkanki glejowej i zniszczenie komórek nerwowych.

Diagnoza

Do tej pory chorobę tą diagnozowano na podstawie objawów klinicznych oraz badań radiologicznych, głównie z użyciem kontrastu. Badanie to wykazuje stopień powiększenia żołądka, a także czas opróżniania żołądka i przejścia pokarmu przez jelita. Przyżyciowe badanie histologiczne próbek ze ścianki wola lub żołądka może potwierdzić diagnozę, jest ono jednak obarczone dość poważnym ryzykiem. Próbka musi zawierać fragment układu krwionośnego z odpowiadającym mu układem nerwowym; przy czym najwięcej zmian wykazują sploty nerwów błony mięśniowej żołądka gruczołowego oraz mięśniowego.
W momencie zidentyfikowania ABV jako czynnika etiologicznego możliwe stało się opracowanie testów pozwalających na identyfikowanie tej choroby w laboratoriach. Są to takie same metody jak w przypadku innych wirusów: metoda genetyczna czyli PCR oraz metoda serologiczna czyli poszukiwanie przeciwciał i antygenów (w przypadku ABV wykorzystywano test ELISA i metodę western blooting). Aby jednak istniała możliwość wykonania badania w laboratorium weterynaryjnym konieczne jest opracowanie komercyjnych zestawów diagnostycznych. W tej chwili trwają takie prace

Diagnoza różnicowa
Przy diagnozie różnicowej trzeba brać przede wszystkim pod uwagę inwazję pasożytniczą, drożdżycę (choć w tym przypadku ścianki żołądka są na ogół pogrubione, a nie pocienione), infekcję bakteryjną oraz zatrucie (głównie metalami ciężkimi). Kwestię infekcji bakteryjnych i grzybiczych dodatkowo komplikuje fakt, że infekcje te często są infekcjami wtórnymi przy PDD. W związku z czym wykrycie takiej infekcji nie wyklucza równoczesnego istnienia PDD. Zaburzenia funkcjonowania układu pokarmowego o innej etiologii na ogół nie ograniczają się do żołądka gruczołowego. Rozszerzenie żołądka gruczołowego może występować także np. w chorobie Pacheca.

Leczenie

Leczenie, podobnie jak w innych chorobach wirusowych, nie jest znane i choroba ta jest nieuleczalna. Eksperymentalnie próbuje się stosować pewne leki działające na układ nerwowy (np. inhibitory cyklooksygenazy 2 - COX-2, które mają ograniczać stany zapalne zwojów nerwowych). Można łagodzić objawy poprzez podawanie leków (np. poprawiających motorykę układu pokarmowego) oraz przejście na lekkostrawną dietę (np. granulat, kaszki dla niemowląt, pokarmy do odchowu piskląt zamiast ziarna). Pomocne może być podawanie płynów wieloelektrolitowych. Z powodu zaburzonej pracy układu pokarmowego powinno się podawać witaminę B.
Sensowne jest podawanie leków podnoszących odporność.
Kontrowersyjne jest utrzymywanie przy życiu chorych ptaków (np. właśnie zmianą diety). Po pierwsze takie ptaki są zagrożeniem dla innych, a po drugie na ogól wdają się wtórne infekcje bakteryjne i grzybicze, które z kolei trzeba leczyć. Wtórne infekcje bardzo często są przyczyną śmierci.

Profilaktyka

Jest to choroba uchodząca za dosyć częstą (choć wydaje się częstsza w USA niż w Europie, ale może to być wynikiem stanu badań) przed którą niestety nie da się uchronić kwarantanną ponieważ czas inkubacji może być długi. Ponieważ nie wykonuje się w tej chwili badań wykrywających wirusa, nie jest możliwe stwierdzenie (lub nie) wirusa u kupowanych papug.
W niektórych krajach (głownie Niemcy i Stany Zjednoczone) izolowano wirusa Borna u ludzi z zaburzeniami psychicznymi i osobowościowymi. Badania te jednak nie pozwalają jeszcze na uznanie tej choroby za zoonozę. Nie ma żadnych danych na temat tego, że podobnie mógłby się zachowywać ABV tak więc ostatnią uwagę zamieszczam tylko jako ciekawostkę."



sobota, 19 października 2013

Zaczęło się.

Myślisz, że nie ma nic bardziej czasochłonnego od nauki anatomii i histologii? Oto i ona, biochemia. Przedmiot, który spędza sen z powiek w przenośni i dosłownie. Czekam, aż malutka I. obudzi mnie słowami " piroforforan izopentenylu" zamiast dzień dobry. Pewnie się doczekam!

niedziela, 15 września 2013

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PRZEZ PIERWSZAKÓW PYTANIA CZ. III

1. Na jakie zajęcia potrzebny mi będzie fartuch?
Anatomia, histologia, chemia, biochemia.

2. Czy mogę odrabiać zajęcia z inną grupą?
Tak. Prowadzący przeważnie pozwalają, jeśli masz zwolnienie lekarskie.

3. Z czego będzie pierwsze kolokwium?
Anatomia, kości. Miałam w październiku.

4. Jak wygląda zaliczenie przedmiotów?
Anatomię i histologię już opisałam dokładniej wcześniej.W skrócie: z biofizyki trzeba oddać wszystkie sprawozdania i zaliczyć kartkówki. Z biologii komórki wystarczy zaliczyć kolokwium. Z chemii trzeba uzbierać punkty z kolokwiów i kartkówek. Takim sposobem jesteście dopuszczeni do egzaminów z danych przedmiotów.

5. Na jakie wykłady warto chodzić?
Jeśli chodzi o anatomię i chemię to sami będziecie to musieli ocenić. Wykłady z histologii i embriologii mogę Wam udostępnić, bo obecność na nich jest kompletną stratą czasu. Kupcie sobie zeszyt do biofizyki, chodźcie i notujcie. To na pewno.

6. jakie konsekwencje mnie czekają, jeśli zapomnę fartucha na ćwiczenia?
Możesz nie zostać na nie wpuszczony.

7. Co mam zabrać ze sobą na pierwsze ćwiczenia z anatomii?
Rękawiczki, pęsety i skalpele przydadzą się dopiero wtedy, kiedy zaliczycie kości. Obowiązkowo fartuch, zeszyt, czy tam kartki i długopis.

8. Czy na pierwszym roku mogę chodzić na praktyki do klinik?
Tak.

9. Gdzie odbiorę legitymację studencką?
W dziekanacie, tam gdzie składaliście dokumenty. O ile się nie mylę, to dziekanat jest nieczynny w środy. Rok temu zlitowali się w drugą środę roku akademickiego był otwarty.

10. Czy są jakieś koła naukowe, do których można się zapisać?
Mam nadzieję, że niedalekiej przyszłości będę mogła napisać na ten temat ciut więcej.

niedziela, 18 sierpnia 2013

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PRZEZ PIERWSZAKÓW PYTANIA CZ. II

1. Który atlas jest najlepszy?
Wydaje mi się, że taki jeszcze nie istnieje. Popesko, Liebich, atlas PSA I KOTA, Budras; to te najbardziej popularne. Moim skromnym zdaniem atlasy są przereklamowane, bo zwyczajnie wygodniej było mi się uczyć z filmików. Jednak jeden z nich warto mieć w swojej kolekcji. (Moja prowadząca bezwzględnie wymagała atlasów na zajęciach.)

2. Na jakich zajęciach są wejściówki?
Na każdych zajęciach z histologii, na niektórych ćwiczeniach z biofizyki, anatomii (zależy od prowadzącego), czekają Was także zdaje się cztery kartkówki z chemii- zadania obliczeniowe.

3. Jakie konsekwencje mnie czekają, jeśli nie zaliczę wejściówki?
Z chemii i histologii zwyczajnie tracisz punkty (będziesz musiał nadrobić na kolokwiach), na biofizyce się poprawia, jeśli magiczne 3 wciąż nie chce wyjść. Jeśli chodzi o anatomię to także zależy od prowadzącego.

4. Czy kości są niezbędne?
Nie, ale są namacalną pomocą naukową i zdecydowanie pomagają w trudnych początkach z otworami, wzgórkami i guzowatościami. :)

5. Jaki fartuch powinnam kupić?
Dowolność w formie i kolorze. Najważniejsze, by spełniał funkcję ochronną. Jeśli macie dostępy do fartuchów od firm farmaceutycznych za darmo, to śmiało bierzcie- nikt na tajemnicze nazwy leków się patrzeć nie powinien.

6. Ile zeszytów powinnam kupić?
Jeśli zamierzacie notować sumiennie na wykładach i ćwiczeniach, robicie solidne notatki, to około 6-8. Choć to jednak sprawa indywidualna. Niektórym starczył jeden. :)

7. Czy na wrocławskiej weterynarii są już wprowadzone indeksy elektroniczne?
Mój rok takowych jeszcze nie posiadał.

8. Czy w ramach wfu mogę jeździć konno?
Wf ma być nieobowiązkowy, z tego co się zorientowałam.

9. Słyszałam, że anatomii uczymy się po angielsku; czy to prawda?
Anatomii uczymy się po łacinie, niestety.

10. Czy sesja zimowa była trudna?
Moim zdaniem była prosta w porównaniu z letnią. Pojedyncze osoby jedynie odpadły.

piątek, 9 sierpnia 2013

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PRZEZ PIERWSZAKÓW PYTANIA

1. Czy stacjonarni są wymieszani z niestacjonarnymi?
Nie, są oddzielne grupy stacjonarnych i niestacjonarnych. Grupy układane są alfabetycznie, ale zdarza się, że osoby z nazwiskiem na literę "W" mogą być w początkowych grupach. 

2. Ile osób jest w grupach?
Zazwyczaj około 16-20. Może się zdarzyć tak, że w trakcie czy pod koniec semestru pierwszego, rozwiążą którąś z grup- na kogo pada? Zazwyczaj na grupy najmniej liczne lub te dalsze, czwarte.

3. Czy mogę się przenieść do innej grupy?
Ciężko, naprawdę z tym ciężko. Jedyną pewną możliwością, jest znalezienie osoby, która chciałaby się zamienić miejscami. Mimo to, i tak trzeba mieć zgodę z dziekanatu.

4. Ile książek mogę wypożyczyć na raz i na jaki okres?
Można mieć wypożyczonych jednocześnie sześć książek. Większość wypożycza się na pół roku, są jednak egzemplarze, które wypożycza się na miesiąc lub tydzień- widać wszystko w systemie.

5. Gdzie odbywają się zajęcia?
Grunwald, ulica Norwida- biofizyka, chemia, biochemia, biologia, biologia komórki, histologia, biostatystyka, ochrona środowiska, genetyka, etyka, informatyka, nauki humanistyczne, język obcy (na pewno o czymś jeszcze zapomniałam!)
Biskupin- anatomia, wf

6.  Studiowałem już na innej uczelni, mam wpisaną zaliczenie z chemii w indeksie- czy istnieje możliwość przepisania oceny?
Tak, niezależnie od tego, czy studiowałeś na UP czy gdzieś indziej. Warunkiem jest taka sama ilość godzin ćwiczeń i wykładów. Jeśli przedmiot (np. chemia) kończy się na wecie egzaminem, to Wy też musicie mieć ocenę z egz.

7. Kiedy odbiorę swoją legitymację studencką?
W poniedziałek, po dniu wstępnym proponuję wstać skoro świt i okupować dziekanat. Kto pierwszy, ten lepszy!

8. Co mnie czeka na dniu wstępnym?
Koniecznie zostań na szkoleniu bhp! Na niektórych wykładach będą listy, nie przejmujcie się. Stój galowy!

9. Czy to prawda, że na pierwszym roku wykłady są obowiązkowe?
Tak przynajmniej było w tym roku. Prowadzący często robili listy obecności. Jeśli chodzi o wyciąganie konsekwencji z powodu nieobecności, to straszyli, straszyli iiii... póki co nic z tego nie wynikło.

10. Wyczytałam, że można zabierać swoje zwierzęta na zajęcia- czy mogłabym chodzić na wykłady ze swoim psem?
JAK NAJBARDZIEJ! :)

__________________________________________________


zwariowałam!

piątek, 12 lipca 2013

Anatomia we Wrocławiu- w ogóle i szczególe


  • Semestr drugi
Pierwsze kolokwium dotyczyło głowy. Z tego, co się orientuję to większość prowadzących jamę ustną, przełyk, krtań, język, tchawicę, jamę nosową, które są na głowie widocznie, ale jednak należą już do początkowych odcinków układów pokarmowego i oddechowego robiła przy splanchnologii*. Zostaje więc nauka dwunastu nerwów czaszkowych, mięśni i w praktyce opanowanie widocznych struktur. Zawsze uczyliśmy się z połówek głów. Dobrze wspominamy to kolokwium, prawda P?

Kolokwium drugie dotyczy wspomnianej wcześniej splanchnologii, czyli trzewi- wszystkiego co znajdziemy w środku psa. Chodzi tutaj zarówno o narządy jak i o naczynia i nerwy. Kolokwium obejmuje spory materiał, ze względu na to niektórzy prowadzący podzielili go na trzy części i z jednego kolokwium zrobiły się trzy. :) Szczerze mówiąc, to nauka narządów była najprzyjemniejsza w całej anatomii, i zdecydowanie najciekawsza. Widzieliśmy nie jedną narośl na narządach, porównywaliśmy narządy różnych ras i to tutaj padały pierwsze zachwyty "zobacz, jakie piękne płuca!"
Drugi semestr kończymy szpilkami semestralnymi.

  • Egzamin
Jak już kiedyś wspomniałam składa się on z dwóch oddzielnych części- praktycznej i teoretycznej, które kilka lat temu były (podobno) nieco bardziej rozłożone w czasie- w tym roku przerwa między jedną a drugą częścią to jedynie dwa, trzy dni.
Szpilki- byliśmy podzieleni na grupy dwudziestoosobowe, zaczynaliśmy wszyscy razem, zataczaliśmy koło.
Teoria- podział na tury, zdaje się trzy. 

Pokrótce.

sobota, 6 lipca 2013

Anatomia we Wrocławiu- semestr pierwszy w ogóle i szczególe.


  • Pierwszy semestr
Zajęcia z anatomii odbywały się dwa razy w tygodniu, gdzie ich łączna suma wynosiła około czterech godzin. Zawsze miały one miejsce na Biskupinie, za wydziałem zootechniki. W tym samym budynku, na piętrze odbywały się wykłady z anatomii, histologii i kilku innych przedmiotów.


Pierwsze kolokwium dotyczy kości (bez czaszki). Co należy umieć? Nazwy kości i elementów na nich po polsku i po łacinie, w zależności od prowadzącego- podział zoologiczny kości, rodzaje kości. Najważniejsze są różnice gatunkowe. 

Chcesz się już zacząć uczyć anatomii? Proponuję na dobry początek naukę słówek po łacinie. Wierzcie mi, na samym początku łacina to połowa sukcesu. Z czasem będziecie lepiej pamiętać słówka po łacinie niż po polsku! Jestem tego żywym przykładem.

Drugie kolokwium to czaszka, przyjemniejsza sprawa. Następnie wkraczamy w preparaty miękkie. We Wrocławiu pracujemy na psach. Prowadzący w większości sami szykują nam preparaty. Ja jednak preparowałam przez cały rok i bardzo dobrze (z perspektywy czasu!) to wspominam. Co się nauczyłam to moje. Trzecie kolokwium dotyczy mięśni grzbietu, klatki piersiowej, brzucha, szyi, mięśni lędźwiowych itd. Czwarte kolokwium to kończyna piersiowa- mięśnie i dodatki, czyli naczynia, nerwy, węzły chłonne. Podobnie wygląda kolokwium piąte, dotyczy ono jednak kończyny miednicznej.
Takim sposobem kończymy semestr zimowy a wkraczamy w sezon letni!

System oceniania zmieniał się w trakcie roku 1383939283 razy. Na początku dostawaliśmy punkty za ocenę i punkty za termin zdania odpowiedniego kolokwium. Na przykład- kolokwium zdane na czwórę w drugim terminie daje nam sześć punktów- 4 za ocenę i 2 za termin. Grosz do grosza i może nawet uda się na tą czwórę wyciągnąć.

Zdawaliśmy szpilki semestralne na sam koniec- czyli materiał od października do końca semestru pierwszego. Nie było tak źle!

Aha! Najważniejsze, że pół roku nauki przyczepów mięśni nie poszło na marne i mogłam popisać się tym na egzaminie. (Tak, to jest właśnie ironia).

_________________________________________________________________________

Za mną pierwszy dzień pracy w przychodni jako recepcjonistki. Podzielność uwagi- pracuję nad tym od dziś! I chociaż jestem odbieraczką telefonów, założycielką kart, słuchaczką, poprawiaczką, kserowaczką, kasowaczką, zaprowadzaczką oraz albo przede wszystkim przeszkadzaczką w jednej chwili, to podoba mi się jak nie wiem co! (Może to przez ten biały fartuch.) 

Tak mało czasu!




środa, 26 czerwca 2013

Pierwszy rok na wrocławskiej weterynarii.

Rok akademicki za mną, a ja wciąż mam wrażenie jakby trwał miesiąc, góra dwa.
Medycyna weterynaryjna, czy bardziej po naszemu- weta, okazała się strzałem w dziesiątką, co w zasadzie wielkim zaskoczeniem dla mnie samej nie jest. Najwidoczniej całkiem dobrze siebie znam.
Walka z książkami, niewyspaniem i własnym lenistwem- wygrana! Zdałam, jestem na drugim roku a przede mną wakacje pełne... pracy.

Dobrze jest czuć spokój. Jest wręcz zbyt cicho; nie potrafię jeszcze odnaleźć się w nowej sytuacji. Przez cały rok akademicki żyłam studiami, włożyłam w każde kolokwium, każdy egzamin całą swoją energię. Przygotowania w tej sesji były dla mnie sporym wyzwaniem. Narzuciłam sobie przez ostatnie trzy tygodnie rygor, który można wyrazić za pomocą trzech słów: spanie, jedzenie, nauka. Opłaciło się, to najważniejsze.
Od jakiegoś czasu zbierałam tutaj kilka słów na temat przedmiotów wiodących- dzisiaj uchylę rąbek tajemnicy i podzielę się informacjami na temat histologii. Przede mną jeszcze anatomia i biochemia. Może komuś się przyda.


  1.  Histologia

Przez cały rok na każdych zajęciach (czyli raz w tygodniu) oglądaliśmy pod mikroskopem szkiełka, które dotyczyły omawianych nabłonków/tkanek aż w końcu narządów. Co pięć/ sześć-wyjątkowo w drugim semestrze zajęć odbywały się kolokwia, które składały się z części praktycznej i teoretycznej.
Praktyka polegała na rozpoznaniu podanych przez prowadzącego szkiełek. Omówieniu preparatu jako ogół, wskazaniu szczegółu. Można było zdobyć maksymalnie dwa punkty.
Teoria to test abcd i w zależności od prowadzącego mogą pojawić się pytania otwarte i tłumaczenie słówek na łacinę. Za teorię można zdobyć maksymalnie sześć punktów. Łatwo można policzyć, że za każde kolokwium można zdobyć w sumie osiem punktów.
W każdym semestrze są dwa kolokwia.
Histologia jest przedmiotem (podobnie jak biochemia), na której zbiera się punkty. Maksymalna skala punktów na semestr to 26. Z czego 16 można zdobyć z kolokwiów a 10 z ćwiczeń, za wejściówki.
Minimum to 16 punktów, od 14 można pisać tzw. "rozbója", czyli kolokwium warunkowe obejmujące materiał z całego semestru.
Na każdych zajęciach jest wejściówka, która obejmuje materiał omawiany na bieżących zajęciach. Czyli uczymy się w domu materiału, z którego będziemy mieli kartkówkę do przodu.
Aby móc ubiegać się o przedtermin z egzaminu należało mieć minimum cztery z ćwiczeń w obu semestrach.
Egzamin obejmował także embriologię, która była omawiana jedynie na wykładach. Pytania z tego działu to około 1/3 wszystkich pytań na teście.

Sam egzamin składał się także z części praktycznej i teoretycznej.
Praktyka- najłatwiejszy egzamin w sesji letniej. Polegał na rozpoznaniu wyświetlanych preparatu.
Teoria- test.




sobota, 23 marca 2013

GODZINA DLA ZIEMI

Dziś symbolicznie wyłączamy światło na godzinę. Moja współlokatorka I. nie może uwierzyć, że minął już rok od poprzedniej akcji. Czemu ma to służyć? To taka igiełka w stogu siana, która tego dnia mówi głośniej- szanujmy Ziemię.



poniedziałek, 18 marca 2013

niedziela, 17 marca 2013

Przedżołądki, raz!

Przedżołądki były tematem moich ćwiczeń z histologii jakieś dwa tygodnie temu. Świetny temat! Układ pokarmowy zwierząt mnie zdecydowanie wciągnął- metafora taka, nie. Różnice międzygatunkowe są wreszcie konkretne, widoczne i zrozumiałe. Wiecie, że zraziki wątrobowe najlepiej wyróżnić można u świni? I fakt, że koń nie posiada pęcherzyka żółciowego, ciekawskie. O samych przedżołądkach można by długo polemizować. Wreszcie zaczyna się robić ciekawie!


 A'propos przedżołądków- przed państwem księgi!

wtorek, 26 lutego 2013

Co będzie Wam potrzebne na pierwszy semestr?

Postawiłam na  małą rehabilitację dla palców- pisząc na klawiaturze. Sama przed rozpoczęciem studiów szukałam na gwałt wszelkich informacji co i kiedy będzie mi potrzebne na UP we Wrocławiu i jak sobie radzić, by nie dać zrobić się w balona i nie przepłacać.

  1. Po pierwsze, nie jestem fanką kupowania podręczników. Są drogie, a samo utrzymanie w obcym mieście kosztuje sporo, stawiam więc na bibliotekę. Po legitymację należy się udać do dziekanatu, stojąc w kilometrowej kolejce- wyjdźcie już godzinę, półtorej przed otwarciem dziekanatu i zajmijcie kolejkę. Nie ma się co przejmować tym, że się spóźnicie na pierwsze zajęcia. Uwierzcie, dużo nie stracicie. Z legitymacją należy się udać szybciutko do biblioteki, tam wypełnia się formularz i voila! Ogromny minus dla uczelni za to, że można wypożyczyć jedynie sześć podręczników.
  2. Fartuchy koniecznie dwa. To nie jest drogie przedsięwzięcie. Jeśli macie dostęp do firm farmaceutycznych, do lekarzy to poproście śmiało. A jeśli nie, to warto kupić we Wrocławiu. Jest tutaj sklep, którego nazwy nie pamiętam, gdzie można dostać fartuchy w genialnym stanie z Niemiec za dwie dyszki. W każdym bądź razie na pewno na pierwszych zajęciach nikt na Was nie nakrzyczy za jego brak, a jeśli nakrzyczy, to nie wyciągnie konsekwencji,o. Dlaczego dwa? Jeden "wizytowy" na chemię i histologię, gdzie o pobrudzenie ciężko a drugi na prosektorium do psiaków.
  3.  Rękawiczki jednorazowe- obojętnie jaki kolor, nieważne, czy lateksowe czy nie. Najlepiej jest kupić całą paczkę dostosowaną do rozmiaru rączki. Polecam sklep Cezal(?) we Wrocławiu przy ulicy H.Sienkiewicza.
  4. Pęseta i skalpel numer cztery i pasujące do niego ostrza. W pierwszym semestrze potrzebne Wam będą ostrza numer 23. Niższe numery przydadzą się do preparacji głowy w drugim. Jedni mówią, że nie warto jest kupować skalpela, bo przecież zawsze można pożyczyć od kolegi. Fakt, jednak niektórzy prowadzący wymagają by każdy preparował i każdy miał swój.
  5. Jak tylko stworzycie grupę na facebooku, to zostaniecie obdarowani spamem- czyli najdokładniej ogłoszeniami sprzedaży z zeszłego rocznika. Na pewno wiele z nich będzie dotyczyło kości. Czy są niezbędne? Na pewno nie, jednak przydają się. Ja sama nie potrafiłam wejść od razu w rytm tak intensywnej nauki. Zobaczycie, rzeczy nie do zrobienia staną się realne, codzienne. Swoje kości młodej świni kupiłam za 25 zł i jestem z nich bardzo zadowolona. Ta kwota została dodatkowo podzielona na mnie i moje współlokatorki, więc kości kosztowały mnie niemalże grosze. Uwierzcie, o wiele prościej jest uczyć się kości, czytając i trzymając je w ręku niż je sobie wyobrażając. Zawsze też można udać się na pseudo konsultacje do swoich prowadzących. Oni udostępniają zazwyczaj kości i można się z nich spokojnie uczyć na schodach. Jeśli o czaszkę chodzi to cena za czaszkę nie powinna być większa niż 100 zł. Zaznaczając, że jest z żuchwą. Nie dajmy się oszukać. Czaszkę konia oczywiście.
  6. Jeśli koniecznie chcecie się czegoś uczyć we wakacje, to kości. Nauczcie się nazw po łacinie wszystkich kości, to nie ucieknie. Czaszkę sobie zostawcie na potem. Skupcie się na budowie kręgu, na różnicach gatunkowych. Opanujcie budowę łopatki na dobry początek. Wszystkie nazwy po polsku i po łacinie rzecz jasna. Poczytajcie o nabłonku jednowarstwowym płaskim.
Nie spieszcie się z książkami. Pewniaki, z których na pewno będziecie korzystać to:

-HISTOLOGIA:  J.Kuryszko, Zarzycki Histologia zwierząt(książka już od dawna nie jest wydawana, dlatego w opcję kupna wchodzi jedynie używana lub ksero), J.Kuryszko, Madej, V.Kapuśniak- ćwiczenia z histologii zwierząt (skrypt jest niezbędny, są tam wszystkie preparaty, które będziecie oglądać na zajęciach i z których będą "szkiełka".
-ANATOMIA:Atlasy: Psa i kota, Budras, Popesko, Koening,Liebich(ulubiony profesora, który przeprowadza w tym roku egzamin z anatomii, jak dla mnie ma zdecydowanie zbyt dużo błędów), Krysiak- tom I, Lutnicki-zarys osteologii zwierząt domowych do kości.

Co to są szpilki i szkiełka?
Szpilki- część praktyczna egzaminu oraz kolokwiów z anatomii. Polega na tym, że doktor/profesor wbija szpilki z numerkiem na preparaty, które są rozłożone dookoła siebie na stołach. Naszym zadaniem jest rozpoznać w co jest zbita szpilka, napisać nazwę po łacinie, po polsku i w wypadku kości jeśli to możliwe, podać gatunek oraz czy jest lewa/prawa. A an to wszystko ma się kilkanaście sekund.
Szkiełka- część praktyczna egzaminu oraz kolokwiów z histologii. Polega na rozpoznaniu preparatu (na kolokwiach za pomocą mikroskopu) i ewentualne wskazanie szczegółu. Może być nim komórka, blaszka itd.


środa, 13 lutego 2013

Drugi semestr!

Po zaliczeniu pierwszego semestru w praktyce nie można już wylecieć. Praktycznie, gdyż poprawiać przedmiot można już bez udziału ponownie w rekrutacji na studia. Od kilku dni znam nowy skład grup. I chociaż jest po sesji, to ludzi przybyło. Ba, otworzyli nawet dodatkową grupę. Dlaczego? Otóż dołączyli do nas Ci, którzy rok temu oblali któryś z przedmiotów w sesji letniej. Wśród wielu minusów, które dostrzegam w weterynarii UP Wrocław jest ten jeden, wielki plus, który tyczy się poprawiających. Według statutu nie można realizować przedmiotów z drugiego roku, mając niezaliczony rok pierwszy. Na szczęście takie zasady panują tylko w teorii, a z prowadzącymi da się uzgodnić co i jak i zamiast bezczynnie czekać na drugi semestr zajęć, można odciążyć barki, zaliczając ćwiczenia już z drugiego roku. Sprawa wcale nie jest skomplikowana a i dzięki temu trochę mniej martwię się na zapas.

piątek, 8 lutego 2013

Egzaminy semestralne

Dawno nie byczyłam się tak, jak przez ostatnie dni. Reakcją na zdaną sesję jest wśród moich rówieśników włączenie wątroby na wyższe obroty, dla mnie sen (spokojny!) to najlepsza nagroda. Chociaż najbardziej obawiałam się egzaminu z biofizyki (przez drugi człon nazwy rzecz jasna), to zdałam go już za pierwszym podejściem. Z chemią także gładko sobie poradziłam. Była to zasługa całkiem przystępnego zestawu, który wylosowałam. Natomiast egzamin z biologii komórki to nieporozumienie. Czemu osoby, które ściągały ode mnie zdały, a mi noga się podwinęła- pojąć nie mogę. Legendą jest już chłopak, który napisał przepis na jajecznicę i... Zdał. Po napisaniu drugiego terminu egzaminu byłam osobiście obok swojej pracy i udało mi się ją wybronić na okrąglutkie trzy. Generalnie jestem zadowolona. Przede mną pozorny tydzień wolności. Pozorny, gdyż na dzień dobry w poniedziałek czeka mnie kolokwium z anatomii.
Drugi semestrze, bądź łaskawy.

niedziela, 3 lutego 2013

KASZEL KENELOWY

Zaniepokojona stanem psiaków w schronisku postanowiłam poczytać ciut więcej o chorobie, która męczy coraz więcej czworonogów. Czego się dowiedziałam?
Sprawcami są Adenovirus typu drugiego, bakterie krztuśca- Bordetella bronchiseptica raz wirus Parainfluenzy. Choruski w mgnieniu oka tracą energię, stają się apatyczne. Głównym objawem jest zainfekowanie górnych dróg oddechowych- charczący kaszel, który jak sama zaobserwowałam tylko nasila się u psów podduszających się na smyczy. Oprócz tego wydzielina z nosa, która może mieć charakter ropny. W zależności od kondycji psa- biegunki, wymioty. Leczenie?
Antybiotyki, jak dobrze wiemy mają zdolność do niszczenia ścian komórkowych bakterii, powodując dziesiątkowanie całych kolonii. Co więc począć z wirusami? Zaprzyjaźniony lekarz pochwalił tabletki na kaszel, które jak sam stwierdził leczą jedynie objawy a nie źródło, ale umożliwiają odzyskanie energii i bardziej wydajną odpowiedź immunologiczną na owe, paskudne wirusy. Spodobał mi się jego punkt widzenia. Ile lekarzy, stron internetowych- tyle opinii i porad.
Leczony kaszel kenelowy nie musi być groźny dla zwierzaka. Im szybciej psiaka poddamy leczeniu tym mniejsze ryzyko wystąpienia powikłań.

Dotychczas wszystkie psy zabezpieczane regularnie iniekcyjnymi szczepionkami skojarzonymi, zawierającymi m.in. wirus parainfluenzy i adenowirus (który jednocześnie powoduje wytworzenie odporności przeciwko chorobie Rubartha), chronione są przeciwko dwóm tylko czynnikom wywołującym syndrom kaszlu kenelowego. Był to jedyny dostępny, choć niedoskonały sposób zabezpieczania psów przeciwko zakaźnemu zapaleniu górnych dróg oddechowych. Niedawno pojawiła się zupełnie nowa możliwość ochrony przeciwko kaszlowi kenelowemu u psów. Nowa szczepionka zabezpieczająca przed tą chorobą zawiera kluczowy antygen bakteryjny Bordetella bronchiseptica, którego nie zawierają powszechnie stosowane skojarzone szczepionki iniekcyjne, a także wirus parainfluenzy psów. Zupełnie niespotykany dotychczas jest rówież sposób aplikacji szczepionki. Nie podaje się jej w formie iniekcji, tylko za pomocą specjalnego aplikatora do jednego z otworów nosowych. Taki sposób aplikacji jest bezbolesny i bezstresowy, a przede wszystkim zapewnia bezpośrednie dotarcie podawanych antygenów do właściwego miejsca – do układu oddechowego. Dzięki temu budowana jest odporność miejscowa, która w przypadku zakaźnego zapalenia tchawicy i oskrzeli psów jest jedynym i optymalnym sposobem zapewniającym właściwy poziom zabezpieczenia. Różnica pomiędzy dotychczasową, niedoskonałą metodą zapobiegania zakaźnemu zapaleniu tchawicy i oskrzeli u psów, a nowym sposobem polega również na tym, że już jednorazowa aplikacja donosowej szczepionki zapewnia wytworzenie pełnej odporności, która trwa przez okres 12 miesięcy. Warto również podkreślić, że donosowy sposób podania szczepionki pozwala na uzyskanie odporności bardzo szybko – już po 72 godzinach – co w niektórych przypadkach może mieć bardzo duże znaczenie. Pamiętajmy, że na kaszel kenelowy może zachorować każdy pies. Warto więc go zabezpieczyć stosując nową udoskonaloną metodę zapobiegania tej wysoce zaraźliwej chorobie układu oddechowego. 

Lek. wet. Agnieszka Jackowska www.cztery-lapy.pl

Spodobało mi się, więc pozwoliłam sobie zastosować kopiuj- wklej. Mam nadzieję, że po łapkach mi się nie dostanie. Możnaby w nieskończoność gawędzić na ten temat. Podsumowując chciałabym tylko dodać- szeroko otwarte oczy i uszy wolontariusza/właściciela oraz izolacja, o.

_______________________________________________________________________________
A na koniec chciałabym tylko pochwalić się moim nowym serialem-Żubry przyszły, w dodatku nadają 24h!

wtorek, 8 stycznia 2013

A za 20 dni? Sesja!

Drżę na myśl o sesji. Choć codziennie mam wejściówki i kolokwia, do których na szczęście udało mi się całkiem naturalnie przywyknąć, to jednak nie przyszło mi jeszcze zmierzyć się z egzaminami.
Czy będę dopuszczona do sesji? Póki co (odpukać) nic nie wskazuje aby miało być inaczej. Nieoficjalnie jestem już dopuszczona z chemii i biofizyki, z których z resztą czekają mnie egzaminy nie później niż za miesiąc. Do zaliczenia histologii brakuje mi dwóch punktów, które mam nadzieję, bez większych problemów zdobędę przy okazji wspomnianego już kolokwium w przyszłym tygodniu. Jeśli chodzi o anatomię, to zostały mi jeszcze mięśnie z kończyny piersiowej i połączenia kości miednicznej, (które mam jutro)! Przedmioty zapychacze na pewno umilą czas, (który mogłabym już poświęcić na naukę do egzaminów). Najwidoczniej taki pierwszy semestr, rok? Musi być. Pozdrawiam koleżankę P!