wtorek, 23 grudnia 2014

BLUZY WYDZIAŁU MEDYCYNY WETERYNARYJNEJ WROCŁAW

Kilka razy zbierałam się do policzenia ile kolokwiów, wejściówek, odpytywań i odpytywanek miałam okazję "zaliczyć" w tym roku akademickim (w przenośni i dosłownie). Na chęciach się kończyło a dzisiaj oficjalnie stwierdzam, że zakończyło. Kto by marnował swój wolny (wreszcie!) czas na te wyliczanki, których końca nie widać? Tym razem to nie ja.

Widzieliście już projekt wydziałowych bluz med-wet Wrocław?
Zainteresowanych odsyłam TUTAJ








niedziela, 14 grudnia 2014

Lekarz weterynarii KOBIETA vs MĘŻCZYZNA

Czy spotkał się ktoś z preferencją dotycząca płci lekarza bez względu na posiadane umiejętności, wykształcenie i doświadczenie?
c.d.n.

sobota, 15 listopada 2014

PARAZYTOLOGIA W OGÓLE I SZCZEGÓLE.

Zajęcia odbywają się raz w tygodniu i trwają półtorej godziny. Prowadzących jest kilku i w zależności od tego, na kogo się trafi zależy intensywność nauczek przed ćwiczeniami. Odpytują, robią kartkówki z bieżącego materiału. Sama mam wejściówki co tydzień przed zajęciami on-line! W poniedziałki o 21:00 osoby mające zajęcia z dr P siadają przed swoimi laptopami i próbują rozwiązać test wielokrotnego wyboru, składający się z 10 pytań. Mamy na to 10 minut. 
Na zajęciach mamy część teoretyczną, a po niej praktyczną, która polega na odzwierciedleniu (tak, znowu rysowanie!) obrazu parazytów w zeszytach. O dziwo kolorów tym razem używać nie musimy, szkic wystarczy. Obowiązkowo musimy mieć zeszyt gładki, minimum 60 kartkowy, w którym tworzymy te wątpliwe wspaniałości.
Kolokwia są chyba dwa w semestrze. Pierwsze mam już w przyszłym tygodniu, za co nieśmiało już dzisiaj proszę o trzymanie kciuków. :)

Książki: Gundłach, Stefański, Bowman i tę ostatnią bardzo polecam, choć ze względu na cenę (250zł!) i ograniczone zasoby w bibliotece swojej nie posiadam.

Egzamin jest w sesji letniej i przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze okazji się nim bardziej zainteresować. *wstydniś* Ze zdawalnością nie ma już takich problemów jak w wypadku apów, ale samo się nic nie zrobi, na pewno.

Polecam stronę parazytologia!

czwartek, 13 listopada 2014

Wszystko mnie w tej chwili interesuje, tylko nie apy.

A kiedy się nie uczę, to robię słodkie zdjęcia, psuję przyciski w klawiaturze laptopa i wcinam słodkości na potęgę, a potem narzekam, że za dużo jem.






PS- słodkie zdjęcia i obżeranie nocne praktykuję też kiedy (próbuję) się uczę.

poniedziałek, 10 listopada 2014

PATOMORFOLOGIA W OGÓLE I SZCZEGÓLE- semestr V

Czyli inaczej patomorfa, anatomia patologiczna albo po prosu apy.
Zajęcia odbywają się raz w tygodniu i trwają 2 godziny i 15 minut. Jeśli chodzi o prowadzących to sprawa jest o tyle sprawiedliwa, że wszystkie grupy dany temat maja z jednym pracownikiem. Czasem zastępstwo może wziąć doktorantka, ale nie jest to krzywdzące dla grupy.
Co do tego krzywdzenia, to chodzi mi o odpytywanie i kartkówki. Panuje tutaj trochę inny system. Prowadzący nie uczą nas jak się uczyć, nauczyć, tylko sprawdzają naszą wiedzę (zawsze tylko z bieżącego tematu) i oceny stawiają różne. Mówili nam na początku, że dwóje były, są i będą. Traktowałam to trochę z przymróżeniem oka, bo grupę mam całkiem ambitną, ale okazuje się, że nawet i u nas wpadają gdzieś te dwóje pomiędzy trójki i czwórki. Dostając trzecią dwóję, niestety się ćwiczeń nie zalicza i trzeba powtarzać kurs w przyszłym roku. 

Po odpytywaniu (zazwyczaj 3-6 osób) oglądamy preparaty pod mikroskopem i musimy je narysować w swoich skryptach, co jest warunkiem zaliczenia ćwiczeń. Rysowanie traktuję z dystansem ogromnym, bo jaki jest sens odzwierciedlać kredkami to, czego zdjęcie mam nad swoim wątpliwym "arcydziełem"? Katedra znalazła sposób na to, by każdy z nas kupił skrypt autorstwa wrocławskich prowadzących, tak to widzę.

Brak kolokwiów działa moim zdaniem na niekorzyść dla nas, bo jak się samemu zmobilizować do powtórki materiału zrealizowanego na początku października beż żadnego "bata" bez perspektywy koła w najbliższym czasie?

Egzamin należy do jednych z trudniejszych, w tym roku nie zdało go około 50 osób, co liczbą rekordową. Jest w sesji letniej, po VI semestrze i składa się z części praktycznej i teoretycznej, tyle na razie wiem.

Książki: Histopatologia zwierząt domowych- prof Madej, prof Nowak, dr Dzimira
Patologia ogólna zwierząt- prof Madej
Patologia szczegółowa zwierząt- prof Madej
+wykłady


sobota, 8 listopada 2014

Co słychać na trzecim roku?

Wiem, że nie trzeba zawsze biec, można zwolnić tempo. Jednak na dzień dzisiejszy kompletnie to w moim wypadku nie wchodzi w grę. Mogę sobie pozwolić na jeden głębszy wdech...
Jaki przedmiot opisać w ogóle i szczególe? Patomorfologię, patofizjologię, farmakologię, diagnostykę czy parazytologię?

sobota, 25 października 2014

ERASMUS

Czy ktoś wie jak wyglądają studia w ramach wymiany w Wiedniu lub w Niemczech? Prosiłabym o kontakt na naciatko@gmail.com. Pzdr! N

piątek, 24 października 2014

PRAKTYKI HODOWLANE PO DRUGIM ROKU

1.Czy praktyki hodowlane są obowiązkowe?
Tak.

2. Kiedy mogę je odbyć?
W wakacje przed trzecim rokiem.

3. Ile trwają?
Trwają 10 dni, po 8 godzin, czyli ogólnie dwa tygodnie bez weekendów. Istnieje możliwość skrócenia ich, pracując w niedzielę lub przepracowując np. 10 godzin dziennie w tygodniu.

4. Gdzie mogę je odbyć?
Istnieją dwie opcje:

  • Placówka, z którą uczelnia ma podpisaną umowę może zorganizować Ci praktyki. Przyjmują zazwyczaj po 2-6 osób na raz. W tym roku można było pojechać do kilku miejsc w Dolnośląskim (także do Swojca!) i Wielkopolskim za darmo, z noclegiem. W Książu trzeba było dopłacić po 10 zł za każą noc.
  • Organizacja praktyk na własną rękę w zaprzyjaźnionej hodowli, co z wielu względów polecam.
5. Jakie normy musi spełniać placówka, którą chcę wybrać?
Muszą być wszystkie grupy produkcyjne i muszą być zwierzęta rozmnażane. Minimalna ilość zwierząt w takiej hodowli powinna wynosić około 100.

6. Przy jakich zwierzętach mogę odbyć praktyki?
Teoretycznie przy każdych.

7. Czy to prawda, że uczelnia może skontrolować przebieg moich praktyk?
Tak, opiekun praktyk może przyjechać/ zadzwonić itd i czasem się to zdarza.

8. Co zrobić, jeśli nie było mnie na praktykach podczas kontroli?
Znaleźć dobrą wymówkę. :)

9. Co się stanie, jeśli nie zaliczę praktyk?
Mają 1 punkt ECTS, czyli bierzesz warunek.

10. Jaki jest program praktyk? Czego muszę się nauczyć?

11. Jak wygląda procedura przyznania zgody na odbycie praktyk w wybranym przeze mnie miejscu?
Musisz poprosić w hodowli o pieczątkę na formularzu, który wygląda o tak KLIK i zanieść go do opiekuna praktyk. Wszyscy w tym roku dostali zgodę (tak przynajmniej słyszałam).

12. Czy muszę rzetelnie spędzać te 8 godzin na praktykach?
Oficjalnie- tak, praktycznie jest to kwestia dogadania się z pracownikami/ szefami/ kierownikami.

13. Czy to prawda, że muszę prowadzić dziennik praktyk?
Tak.

14. Jak wygląda zaliczenie praktyk u opiekuna?
W tym roku była to formalność. Razem z wypełnioną opinią KLIK i dzienniczkiem praktyk trzeba się pokazać na zaliczeniu. Trwało to może minutę, dwie. 

wtorek, 23 września 2014

FIZJOLOGIA ZWIERZĄT

Kurs z fizjologii zwierząt trwa rok i obejmuje trzeci i czwarty semestr studiów. Ćwiczenia odbywają się raz w tygodniu i trwają ponad dwie godziny. W zależności od prowadzącego mogą pojawiać się kartkówki (przeważnie je zapowiadają, ewentualnie dają wcale-nie-tak-oczywiste-znaki, że trzeba się nauczyć na zajęcia ) odpytywanie konkretnych osób na ocenę albo przygotowywanie prezentacji. Materiał, jaki trzeba przygotować to przeważnie bieżące ćwiczenie i dwa poprzednie. Ponownie, w zależności od prowadzącego, zakres materiału do nauki może ograniczać się do skryptu ( Fizjologia zwierząt- Przewodnik do ćwiczeń autorstwa Wojciecha Zawadzkiego), ale może być rozszerzony o podręcznik (Fizjologia Zwierząt autorstwa T. Krzymowskiego). Na zajęciach oprócz realizacji materiału ćwiczeniowego wykonuje się także doświadczenia. Czasem w parach, niekiedy samemu, ale nie należy się nimi specjalnie przejmować, nie są na ocenę. U niektórych ćwiczeniowców trzeba prowadzić zeszyt, w których zbiera się na koniec zajęć pieczątki. Po semestrze przeważnie następuje zmiana prowadzącego.

Warto się uczyć, bo można dzięki temu uzyskać przedtermin lub zwolnienie z egzaminu. TEORETYCZNIE trzeba też być na wszystkich/prawie wszystkich listach na wykładach aby taki profit otrzymać. Podkreślam raz jeszcze- teoretycznie.

Minimalne wymagania na:
Przedtermin- średnia ocen z obu semestrów 4,0 (zdaje się ustnie)
Zwolnienie z egzaminu- 4,0 z pierwszego semestru i 5,0 z drugiego semestru. Kolejność jest istotna.

Do egzaminu należy przyswoić materiał  z ćwiczeń i wykładów. Zagadnienia do nauki są/ będą wywieszone w gablotce przy katedrze. W tym roku mieliśmy ich 150, ale krążą pomoce, które ułatwią/ zwolnią z ich opracowywania. Zarówno ćwiczenia jak i egzamin wszyscy zdają, więc w gruncie rzeczy nie jest to przedmiot, z którym trzeba się jakoś specjalnie męczyć.
A szef katedry, który prowadzi wykłady i przeprowadza egzamin to przemiły gość!

Powiem szczerze, że kwestia przedterminu/ zwolnienia jest zależna od prowadzącego (ale podkreślam, że głównie wszystko zależy od Twojej pracy). Niektórzy ułatwiają życie studentom a niektórzy po prostu utrudniają. Są prowadzący, którzy rozdają piątki jak cukierki a są i tacy, którzy ich nie stawiają z zasady. Nakład pracy osób z takimi samymi ocenami może się różnić. Jedni muszą uczyć się na kolokwia szczegółów z podręcznika, prezentacji prowadzącego a inni jedynie zagadnień ze skryptu. 

__________________________

Gdzie znajduje się katedra?
W głównym budynku przy Norwida, dwa piętra nad dziekanatem. 

środa, 10 września 2014

TRZECI ROK.

Podwijam rękawy. Przede mną trudny (mówią, że najtrudniejszy) rok akademicki. Myślę, rozmyślam o organizacji swojego czasu, którego jak zwykle mam za mało, ostatnio jeszcze mniej. Jak dobrze zarządzać swoim czasem?

Czy ktoś ze starszaków może się wypowiedzieć jakie książki powinnam wypożyczyć na trzeci rok, w co się zaopatrzyć? Na jakie wykłady warto chodzić?


środa, 30 lipca 2014

Język na studiach.

Angielski, niemiecki, hiszpański (czy jakiś jeszcze?) do wyboru. Na pierwszych zajęciach piszemy test ze znajomości języka, który ma zweryfikować naszą wiedzę. Na wyniki czekaliśmy tydzień i już w drugim tygodniu roku akademickiego zajęcia odbywały się w docelowych grupach. Grup z języka angielskiego mieliśmy po pięć (tzn. stacjonarni pięć i niestacjonarni także pięć). Grupa pierwsza to ta najlepsza a piąta to ta najmniej zaawansowana. Zajęcia, prowadzący i podejście prowadzących do zajęć jest zróżnicowane na tyle, że nie raz i nie dwa zastanawiałam się nad przenosinami do innej grupy. Bezsensowność moich zajęć, brak na nie pomysłu  mnie wręcz przytłaczały. Szczególnie w trzecim i czwartym semestrze czułam, że zwyczajnie marnuję czas na te zajęcia. Okazało się jednak, że łatwiej przenieść się do innego prowadzącego na ćwiczeniach z biochemii niż z angielskiego... Dobra, przestaję smęcić.

Zajęcia odbywają się w nowym budynku języków obcych, który został w tym roku wyremontowany. Znajduje się za klinikami IV, V, VI. Sama miałam ćwiczenia także w Akwarium, inni mieli znowu w głównym budynku przy Norwida. Ewentualne zmiany w salach następują co semestr, jak już.

Egzamin każdy musi zdać na poziomie B2 (choć z wysokością tego poziomu nie byłabym taka pewna). Zmierzam do tego, że każdy egzamin zda, nawet jeśli niekoniecznie zna język na tak wysokim poziomie. Pisząc każdy mam naprawdę na myśli każdego. Jeśli chodzi o formę egzaminu, to było trochę czytania, uzupełniania, word formation iiii chyba tyle?

Podręcznikiem wymaganym na zajęcia z angielskiego jest Ewa Donesch- Jeżo English for medical students and doctors 1. Tak, przez dwa lata udało nam się zrobić aż jeden podręcznik, łaaaał!
Zajęcia odbywają się co tydzień przez cztery semestry po 1,5 godziny. (Na planie z dziekanatu miałam błąd i było napisane, że trwają 2 godziny) Grupy są mniej i bardziej liczne. Moja składała się z aż 10-9 osób, ale były i takie po 30 osób. 

Podsumowując chciałam napisać, że na pewno są osoby, które są zadowolone z tego kursu i dużo z niego wyniosły. Nie zawsze musi być tak ponuro i nudno (jak pięknie to ujęłam). Dużo zależy nawet nie tyle od prowadzącego, co też od podejścia grupy do przedmiotu. Prawda zawsze jest gdzieś pośrodku. Moje odczucia już znacie.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Immunologia- egzamin + ćwiczenia

EEEEGZAMIN

Immunologia nie zając, jedno z moich powiedzonek pod koniec sesji. Egzamin okazał się całkiem przyjemny i sprawdzał raczej wiedzę ogólną, zrozumienie tematu aniżeli naukę na pamięć regułek i definicji. Na Waszym miejscu przed każdym kołem posiedziałabym ten dzień dłużej i przerobiłabym zagadnienia do egzaminu, opracowałabym pytania, jakie pojawiały się w ubiegłych latach z zakresu nadchodzącego koła, bo uwierzcie na słowo, łatwiej jest przygotowane wcześniej zagadnienie przed egzaminem sobie po prostu przypomnieć, niż uczyć się od nowa. (Chociaż jak widać, jest to do zrobienia, hihi.)

Egzamin ma formę ustną, losuje się zestaw pięciu pytań, na które trzeba odpowiedzieć. Egzaminuje zarówno pan prof jak i pani prof. Niezależnie od tego z kim miało się ćwiczenia można się zapisać do kogo ma się ochotę. Zapisy prowadziły (podobnie jak w przypadku bakterii) starościny. Na egz wchodzimy parami do gabinetów prof.

Materiał obejmuje ćwiczenia i wykłady. Niektóre rzeczy trzeba doczytać a niektórych nauczyć się od nowa. Zapisałam się na bakterie 17.06, natomiast na immunologię 30.06, by móc na spokojnie i bez pośpiechu wyrobić się z zagadnieniami. 


ĆWICZEEENIA

Blokowane, trzy godziny raz na dwa tygodnie. Nie robią kartkówek, raczej nie pytają, rzucają bardziej niezobowiązujące pytania do grupy, na które ktoś na pewno w końcu odpowie i po stresie. Na zajęciach wykonuje się trochę podobne testy jak na biochemii w drugim semestrze, będzie chociażby ELISA. Oprócz części praktycznej zawsze jest i ta teoretyczna, czyli prezentacja. Zarówno prezentacje ćwiczeniowe jak i te z wykładów wrzucane są z odpowiednim wyprzedzeniem na platformę eduwet, co ułatwia robienie notatek. Kolokwia są tylko dwa, więc trzeba przed każdym chwilkę przysiedzieć, bo materiału nie jest wcale mało. Polecam naukę na bieżąco przed ćwiczeniami nadgorliwcom!
Zajęcia prowadzą pan i pani prof oraz pan mgr.

Aby zaliczyć ćwiczenia trzeba uzyskać minimum 36 pkt. Każde kolokwium jest do napisania na 30 punktów, czyli max. 60 pkt do zdobycia z obu. Jeśli komuś podwinie się noga, to zostaje rozbój. (Generalnie nie było problemów z zaliczaniem ćwiczeń). Koła odbywają się w tym samym czasie dla całego roku, o 7 rano we wtorki. Jesteśmy podzieleni grupami w I, II, III W. Pytania abcd są wyświetlane na rzutniku. Zmiana pytań następuje co 30/40 s. Czyli zbieramy punkty tylko z kół. Na ćwiczenia wystarczy po prostu chodzić. Dopuszcza się jedną nieobecność.

Książki: głównie naukę trzeba oprzeć na wykładach i ćwiczeniach, które pobiera się z eduwetu + Jakubisiak (polecany przez pana prof), Roitt (tutaj podobno są całkiem przystępne schematy), ale mogą być też inne, choć już nie tak szczegółowe: Ptak, Krótkie Wykłady.

Przepraszam za składnię, ale od natłoku pracy i wysokiej temperatury moje obroty spadają w dóóół.

środa, 2 lipca 2014

Mikrobiologia- ćwiczenia.

Kurs mikrobiologii trwa rok, obejmuje trzeci i czwarty semestr studiów. W innych miastach, np. Lublinie, kurs rozpoczyna się w czwartym semestrze i kończy się egzaminem po piątym semestrze. Jeśli ktoś chce się przenieść do Wrocławia po drugim roku to powinien mieć na uwadze tę różnicę.

Przygoda z mikrobami rozpoczyna się od wiedzy ogólnej. Czyli rodzaje podłoży, sposoby namnażania kolonii, barwienia, próby biochemiczne i wieeele wieeele innych. W zależności od prowadzącego kolokwium z części ogólnej jest pisemne/ustne. Dodatkowo, aby przystąpić do części teoretycznej należy zaliczyć część praktyczną, czyli wykonać jakąś próbę/rozpoznać podłoże/ wykonać preparat.

Mając powiedzmy jako-taką wiedzę przechodzimy do bakterii. Z tego co pamiętam, to materiał obejmował osiem ćwiczeń. Pierwsze rozpoczynają się paciorkowcami i gronkowcami i od razu mogę podpowiedzieć, żeby kojarzyć podłoże Chapmana (które poznacie na ogólnej) z gronkowcami. Polecam robić dobre notatki przed każdymi ćwiczeniami, dopisywać to, o co pytał prowadzący, bo to naprawdę ułatwia powtórki do kolokwium z bakterii ale także do samego egzaminu, wieerzcie.
Koło ponownie składa się z części praktycznej- rozpoznanie szkiełka pod mikroskopem i teoretycznej.

Zaliczając w końcu bakterie, czas na finisz- wirusy. Na prawie każdych ćwiczeniach dwie/trzy osoby są poproszone o przygotowanie referatu z określonej rodziny w PowerPoint'cie. Dostaje się za to ocenę, dodatkowo jeszcze coś tam z kartkówki/odpowiedzi i większości wychodzi co najmniej 4.

Jak ustalana jest ocena końcowa z ćwiczeń i egzaminu?
Za pomocą średniej arytmetycznej. Niezależnie liczy się średnią z ocen ćwiczeniowych i egzaminów.

Jaki prowadzący jest najlepszy?
Rok temu nasłuchałam się, że nie trafiłam zbyt dobrze, ale były to zwykłe mrzonki. Każdy inaczej interpretuje słowo "najlepszy". Po pierwszym semestrze może zmienić się prowadzący (i nie jest to zbyt korzystne, bo zmiana następuje w połowie ćwiczeń z bakterii, czyli koło zdaje się wtedy u nowego). Zmiana może nastąpić także na wirusach, ponieważ prof. nie prowadzi zajęć (ani wykładów) z tej części.

Jak mogę zdobyć prawo do przedterminu? Czy wszyscy go zdają?
-bakterie-Obecność na wszystkich wykładach (od czasu do czasu jest lysta) + ocena z pierwszego semestru min. 4 i ocena z kolokwium z bakterii min. 4
-wirusy-Obecność na wszystkich wykładach (też może być lista) + ocena min. 4
Niestety nie zdają go wszyscy, ale zdecydowanie większość.

Czy jest egzamin z mikrobiologii ogólnej?
Nie ma oddzielnej części, ale wiedza ogólna może być (choć rzadko) sprawdzana przy okazji bakterii, np. barwienie Grama, Ziehl-Neelsena czy skład wybranych podłoży.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Egzaminy po II roku- mikrobiologia.

Waaakaacje! Tradycyjnie, postaram się ubrać w słowa moje doświadczenia związane z uwaga! SZEŚCIOOOMA egzaminami (licząc wirusy i bakterie oddzielnie). Na pierwszy ogień idzie mikrobiolożka.

Mikrobiologia
Egzamin składa się z dwóch części; pisemnej wirusologii i ustnej bakteriologii, zdawanej u prof. Ocenę z egzaminu ustala się wówczas na podstawie średniej. Materiał obejmuje ćwiczenia i wykłady. Jeśli jest się co najmniej czwórkowiczem, to można zapisać się na przedterminy, z obu części niezależnie. Jest to przyjemna opcja, bo można pozbyć się bakterii na przełomie kwietnia/maja a przedtermin z wirusów jest formą abcd, więc zawsze coś się ustrzeli. (Pierwszy termin był w tym roku opisowy).
Z czego się uczyć?
Bakterie:  
1. Wawrzkiewicz; w bibliotece jest chyba 20 egzemplarzy, więc kto pierwszy ten lepszy i tak, jest to książka z 1983 roku :ooo.
2. "Bakterie dla wety", czyli pliku w pdf z gotowymi notatkami i trochę można skubnąć, dziubnąć z internetu. Zaglądałam czasem do Murray'a (np przy patotypach w kontekście Escherichii).
Wirusy
1. Larski, w bibliotece też jak na lekarstwo, ksero poniżej 40 zł na pewno można dostać, ale szczerze, to nie korzystałam z tej książki za bardzo.
2. Prezentacje kolegów i koleżanek, internet i w końcu książki z katedry przy przygotowywaniu referatu były bardziej pomocne.

Egzamin z bakterii jest jednym z bardziej emocjonujących w tej sesji. Na język ciśnie mi się- ile ludzi, tyle opinii. Myślę, że miałam sporo szczęścia i nie dałam się wyprowadzić na manowce, co zaowocowało bardzo ładną ocenką, w którą z resztą do tej pory uwierzyć nie mogę (dlatego często trajkoczę na jej temat, pozdrawiam P).

Wirusy są formalnością, widać to nawet po stosunku prowadzących do ćwiczeń. Spora grupa osób miała przedtermin, większość wręcz.


Płytka Petriego, agar z krwią i hemoliza typu kociego.

piątek, 20 czerwca 2014

Znów się nie uczę, ups.

Kto nie lubi robić planów na wakacje? (A najlepszym momentem do tego jest ta chwila między mechanizmem ADCC a aktywacją limfocytu T dziewiczego). Idąc na wetę byłam tak podekscytowana samym faktem studiowania wymarzonego kierunku, że do głowy mi nie przyszło by myśleć o czymś innym. Żadne "smakowanie" wielkiego miasta nocą i jego rozrywek nie zaprzątało mi głowy; i choć akurat to się nie zmieniło, to zaczęłam chcieć coś więcej od życia niż zaliczone kolokwium na czwórę. Praca nad sobą to żaden wstyd. Wracając do tych wakacji, to mam nadzieję, że będą podobne do poprzednich. Bo choć pracowałam sześć dni w tygodniu, to potrafiłam cieszyć się z tych wolnych dni i godzin. Z perspektywy czasu myślę, że były całkiem fajne! Plany nie mają końca... Chyba przestanę spać by zrobić wszystko, co zapisałam!


wtorek, 17 czerwca 2014

Znowu ona- sesja.

Natalia vs Sesja 5:0! W przypływie radości i sił (skąd one się wzięły?) chwalę się wszem i wobec, iż uporałam się ze spędzającą sen z powiek (dosłownie!) mikrobiologią. Proszę o trzymanie kciuków trzydziestego czerwca, będę zdawała immunolożkę!

czwartek, 17 kwietnia 2014

"Co tam?"- w czterech punktach

1 ."Jeśli zdam biochemię, to na pewno będę miała więcej czasu dla siebie" -myślała Natalia, kiedy w lutym uczyła się do egzaminu. I choć wciąż nie potrafię dobrze zagospodarować swoim czasem, to widzę małą poprawę. 1,5 roku zajęło mi dojście do wniosku, że oceny nie są najważniejsze. To nie koniec świata, kiedy dostanę 3+ z przedmiotu, na którym zdobyta wiedza jest wątpliwie przydatna. Czas znaleźć inne hobby niż czwórki i piątki w indeksie, bo to dążenie do zdobywania dobrych ocen stało się wręcz toksyczne i mam wrażenie, że dołączyłam do wyścigu szczurów.

2. Mniej więcej od nowego roku postawiłam sobie sporo wyzwań, squat challenge, regularne bieganie, przeczytanie przynajmniej jednej książki w miesiącu i kilka innych, które raczej polegają na rzuceniu nagannych przyzwyczajeń. Dziś chciałabym postawić kolejne. Przez miesiąc, każdego dnia będę wyszukiwać jakąś nowinkę weterynaryjną by choć trochę poszerzyć swoje horyzonty, choć głównie chodzi mi o systematyczność. Zmotywuje mnie to pewnie do sięgania po prasę medyczną. Kto wie, może nawet się ukierunkuję przynajmniej co do wielkości zwierząt, które chciałabym leczyć w przyszłości. Jeden artykuł dziennie to może nic, ale trzydzieści w skali miesiąca to już (dla mnie) sporo.

3. Moja mama wszędzie widzi zabiedzone koty, ja widzę gołębie.

4. Wiecie, że po drugim roku, we wakacje należy odbyć obowiązkowe praktyki hodowlane? Dzisiaj wstępnie załatwiłam sobie miejsce przy bydle mlecznym i doczekać się nie mogę (będę pewnie żałować tych słów). Po więcej informacji na temat praktyk odsyłam na stronę uczelni, o tutaj.



środa, 19 marca 2014

Akademiki Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

Od dwóch tygodni mieszkam w jednym z uczelnianych akademików. Zmiany są dobre, mówię Wam!
Centaur, Labirynt, Talizman i Zodiak znajdują się przy Placu Grunwaldzkim, Arka i Raj (dawniej Połówka) na Biskupinie. Niestety niewiele mogę powiedzieć póki co o życiu akademickim. Każdego dnia odkrywam nowe oblicza tej wspólnoty i okazuje się, że można się rozczarować, zakładając, że będzie głośno, brudno i ciasno. Atmosfera jest całkiem, całkiem. To miłe, kiedy ktoś spotkany na korytarzu mówi cześć, o tak.

Który wybrać?
Kiedy składałam podanie o akademik w tym samym dniu, kiedy złożyłam papiery na studia, pojęcia zielonego nie miałam do którego pójść powinnam. I w końcu nie poszłam wcale.
Zajęcia na pierwszym roku weterynarii są zarówno na Grunwaldzie jak i na Biskupinie, więc położenie wszystkich akademików jest korzystne. Ceny są zróżnicowane i niestety płaci się za standard, jednak naprawdę można się zaskoczyć na plus.
Zazwyczaj osoby, które dopiero składają podanie o przyznanie miejsca w Domie Studenckim nie mają większych szans na pokój jednoosobowy. Mogą go otrzymać dopiero osoby, które już mieszkają w danym akademiku i złożyły drugie podanie o pokój jednoosobowy.

Dom studencki:
 
miejsce w:
ARKACENTAURLABIRYNTTALIZMANZODIAKRAJ
jedynce
dwójce
trójce
czwórce

366 zł (12,20 zł)
360 zł (12,00 zł)
372 zł (12,40 zł)
363 zł (12,10 zł)
357 zł (11,90 zł)
378 zł (12,60 zł)
372 zł (12,40 zł)
363 zł (12,10 zł)
357 zł (11,90 zł)


357 zł (11,90 zł)


357 zł (11,90 zł)
351 zł (11,70 zł)
564 zł (18,80 zł) samodzielna jedynka
z kuchnią i łazienką
555 zł (18,50 zł) jedynka w module
492 zł (16,40) miejsce w dwójce
poza segmentem:
dwójka
trójka





363 zł (12,10 zł)
357 zł (11,90 zł)






pokoju o zwiększ.
metrażu:
jedynka
dwójka
trójka


486 zł (16,20 zł)
414 zł (13,80 zł)



402 zł (13,40 zł)






402 zł (13,40 zł)



402 zł (13,40 zł)
372 zł (12,40 zł)



pokoju o zwiększ.
metrażu na VI p.
jedynka
dwójka 12 m2
dwójka 18 m2


537 zł (17,90 zł)
393 zł (13,10 zł)
453 zł (15,10 zł)




















 źródło: http://www.up.wroc.pl/studenci/160/domy_studenckie.html

piątek, 21 lutego 2014

A czy Ty byłeś już w schronisku w swoim mieście?

Czas na ciut indoktrynacji. Psiaki i kociaki w schroniskach to naprawdę te same zwierzęta, które mamy w domach czy na podwórkach. Potrzebują tyle samo uwagi, pieszczot, miłości i czasu.
Cieszę się, że ludzie okazują w tych czasach dobroć serca.  Przyjeżdżają ze starymi kocami, paczką karmy i skrzynką puszek. Miło mi się patrzy, kiedy cała rodzina nieśmiało stoi pod bramą obładowana smakołykami i zastanawia się; wejść, czy poczekać na kogoś z pracowników. Jakby na to nie spojrzeć, poświęcają swój czas. Nie każdy musi być miłośnikiem spacerów po błocie na terenie byłej izby wytrzeźwień, sąsiadującej jednym murem ze schroniskiem, drugim z domem dla bezdomnych mężczyzn. Nie każdy chce wychodzić z obcym psem na spacer i to rozumiem, bo nie każdy jest jak moja mama, czy ja sama.

Tak czy siak, na język ciśnie mi się: oby tak dalej, Polacy! Jestem dumna z obecnej młodzieży, która niemalże jednogłośnie opowiada się za stosowaniem kar dla ludzi, którzy dopuścili się okrucieństwa wobec zwierząt; szeroko pojętego, nie będę podawać przykładów. Myślę, że posiadanie psa czy kota jest całkiem trendi, a już na pewno trendi są zdjęcia ze swoimi (albo pożyczonymi od koleżanki) pupilami. Na polskich stronach wciąż pojawiają się memy czy inne obrazki, których nazwać nie potrafię (za dużo w książkach, za krótko na kwejku), które zwyczajnie rozczulają i to nie tylko panie. Takie zainteresowanie jest pożądane, tak mi się wydaje.

Trochę wesołości:

Schronisko w moim mieście wygrało kilkadziesiąt ton karmy dla zwierzaków. Brzuszki pełne!

I tutaj, kolejna wygrana, aha!

Jesteś czy nie jesteś studentem weterynarii, odwiedź w najbliższy weekend swoje schronisko, zostaw kilka puszek, kilka starych koców, zapytaj pracownika, czy mógłbyś wyprowadzić psa, a jeśli tak, to którego, poproś o wyprowadzenie z boksu i zafunduj mu najdłuuuuuuuższy spacer, na jaki stać Twój czas.
I wróć za tydzień! Bez dwóch zdań.

środa, 19 lutego 2014

Jak to jest z tą biochemią?

1. Czy można mieć warunek z biochemii?
Dopuszczalny deficyt punktów ECTS powinien być gdzieś podany na stronie up. Wynosi on około 4-5 pkt. Biochemia ma dwa razy więcej, bo 8-9 punktów. Przeprowadzając skomplikowane obliczenia okazało się, że nie można.
2. Jak wygląda egzamin, czego dotyczy- ćwiczeń czy wykładów?
Egzamin jest podzielony na dwie części; biochemię ogólną i molekularną, gdzie materiał na tę drugą to zaledwie dwa ostatnie kolokwia. Najważniejsze są oczywiście wykłady, materiał jaki pojawił się na kolokwiach, ale miałam też pytania z seminariów.
3. Ile punktów trzeba zdobyć w pierwszym semestrze by zaliczyć przedmiot?
18 punktów. Licząc, że zaliczy się wszystkie, cztery kartkówki, wszystkie ćwiczenia, za które można zdobyć około 8 punktów (z tym akurat nie ma problemu),wystarczy zdobyć sześć punktów z kolokwiów.
4. Jak oceniane są kolokwia i jaką mają formę?
Z tego co pamiętam, to wszystkie kolokwia były zamknięte oprócz trzeciego. Zazwyczaj trzeba było dodatkowo narysować jakąś reakcję czy wzór. Każde kolokwium jest na maksymalnie siedem punktów. Pierwszy punkt zdobywa się za prawidłowe rozwiązanie połowy/albo ponad połowy(?) zadań. Kolejne punkty są już przyznawane np. co dwie następne dobre odpowiedzi a na koniec co jedną dobrą odpowiedź. Dla przykładu, dostałam za ostatnie kolokwium 4/7 punktów a miałam (jakimś dziwnym zrządzeniem losu) 17 prawidłowych odpowiedzi na 20 możliwych.
5. Czy są poprawy kolokwiów?
Nie. System jest podobny do tego na chemii.
6. Czy muszę chodzić na seminaria, skoro są przed kolokwium?
Teoretycznie tak, praktycznie nie. Choć sama nie widziałam w nich nic złego. Chciałam, to słuchałam, a jak nie chciałam to się wyłączałam i powtarzałam.
7. Z czego najlepiej uczyć się do kolokwiów?
Każdy ma swój system. Niektórzy polecają Krótkie wykłady a odrzucają Stryer'a. Sama uczyłam się w pierwszym semestrze ze Stryer'a, wykładów prof., Harpera używałam do cykli (trzecie kolokwium), a w drugim semestrze korzystałam dodatkowo z materiałów z katedry sprzed stu lat.
8. Kiedy są kartkówki, na każdych zajęciach?
Kartkówki są zawsze po kolokwiach, na ćwiczeniach.
9. Czy to prawda, że ćwiczenia trwają cztery godziny?
Na początku wszystkie ćwiczenia będą "pojedyncze". Trwają wtedy coś ponad dwie godziny. Pod koniec będziecie mieli kilka zajęć zblokowanych, czyli ćwiczenia podwójne i wtedy mogą (ale nie muszą, jeśli szybciej uporacie się z zadaniem) tyle trwać.
10. Ile jest kolokwiów?
Cztery w każdym semestrze.


środa, 29 stycznia 2014

Przedsesyjnie- sesyjnie + Gołąb-ek.

Ćwiczenia zaliczone, przede mną już TYLKO ciemne dni wypełnione biochemią. Muszę przyznać, że pierwszy semestr tego wspaniałego przedmiotu był zdecydowanie trudniejszy. Materiał był mi kompletnie nieznany a krążące legendy wzmagały tylko mój niepokój. W trzecim semestrze było zdecydowanie lepiej i teraz śmiało mogę powiedzieć, że ktoś, kto się solidnie, szczerze uczył na kolokwia, na pewno ćwiczenia zaliczył. System jest podobny do chemii, też zbiera się punkciki, więc teoretycznie jeśli dobrze się wystartuje na samym początku, to potem przed ostatnimi kolokwiami można bąki zbijać (albo uczyć się czegoś innego).

Mam klątwę cztery i pół.

Czy ma ktoś doświadczenie z ptakami? Od dwóch tygodni mam w pokoju gołębia, którego znalazłam w kiepskim stanie przy akademikach UP. Niedożywienie, brak dwóch palców i brak praktycznie jednej nogi sprawiły, że był już obiadowym celem kota. Jest już po antybiotykoterapii (dostawał amoksycylinę z kwasem acetylosalicylowym), na odrobaczenie nic mu nie podano, bo miał zaskakująco mało pasożytów jak na miejskiego ptaka. Niestety nie miałam okazji go zważyć, ale czuję w dłoniach, że ma się zdecydowanie lepiej. 






Zastanawiam się, czy podtuczyć go jeszcze bardziej i wypuścić, kiedy zrobi się cieplej na świecie, czy już teraz, by uniknąć osłabienia mięśni (niestety nie jestem w stanie zapewnić mu ruchu). Kolejną kwestią jest miejsce wypuszczenia. Ze względu na swoje inwalidztwo będzie miał trudniej od innych ptaków w rywalizacji o pokarm. Z drugiej strony oddając go do potencjalnego otwartego ośrodka, w którym przyjmują kaleki, ryzykuję, że się oddali i będzie miał problem ze znalezieniem pokarmu poza miastem. Może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem.



Tutaj wielki ukłon dla lek. wet. Grzegorza Dziwaka, który z czułością zajął się stworzonkiem, którego przyniosłam w pudełku po butach. Jesteśmy wszyscy bardzo wdzięczni!