czwartek, 17 kwietnia 2014

"Co tam?"- w czterech punktach

1 ."Jeśli zdam biochemię, to na pewno będę miała więcej czasu dla siebie" -myślała Natalia, kiedy w lutym uczyła się do egzaminu. I choć wciąż nie potrafię dobrze zagospodarować swoim czasem, to widzę małą poprawę. 1,5 roku zajęło mi dojście do wniosku, że oceny nie są najważniejsze. To nie koniec świata, kiedy dostanę 3+ z przedmiotu, na którym zdobyta wiedza jest wątpliwie przydatna. Czas znaleźć inne hobby niż czwórki i piątki w indeksie, bo to dążenie do zdobywania dobrych ocen stało się wręcz toksyczne i mam wrażenie, że dołączyłam do wyścigu szczurów.

2. Mniej więcej od nowego roku postawiłam sobie sporo wyzwań, squat challenge, regularne bieganie, przeczytanie przynajmniej jednej książki w miesiącu i kilka innych, które raczej polegają na rzuceniu nagannych przyzwyczajeń. Dziś chciałabym postawić kolejne. Przez miesiąc, każdego dnia będę wyszukiwać jakąś nowinkę weterynaryjną by choć trochę poszerzyć swoje horyzonty, choć głównie chodzi mi o systematyczność. Zmotywuje mnie to pewnie do sięgania po prasę medyczną. Kto wie, może nawet się ukierunkuję przynajmniej co do wielkości zwierząt, które chciałabym leczyć w przyszłości. Jeden artykuł dziennie to może nic, ale trzydzieści w skali miesiąca to już (dla mnie) sporo.

3. Moja mama wszędzie widzi zabiedzone koty, ja widzę gołębie.

4. Wiecie, że po drugim roku, we wakacje należy odbyć obowiązkowe praktyki hodowlane? Dzisiaj wstępnie załatwiłam sobie miejsce przy bydle mlecznym i doczekać się nie mogę (będę pewnie żałować tych słów). Po więcej informacji na temat praktyk odsyłam na stronę uczelni, o tutaj.