środa, 30 lipca 2014

Język na studiach.

Angielski, niemiecki, hiszpański (czy jakiś jeszcze?) do wyboru. Na pierwszych zajęciach piszemy test ze znajomości języka, który ma zweryfikować naszą wiedzę. Na wyniki czekaliśmy tydzień i już w drugim tygodniu roku akademickiego zajęcia odbywały się w docelowych grupach. Grup z języka angielskiego mieliśmy po pięć (tzn. stacjonarni pięć i niestacjonarni także pięć). Grupa pierwsza to ta najlepsza a piąta to ta najmniej zaawansowana. Zajęcia, prowadzący i podejście prowadzących do zajęć jest zróżnicowane na tyle, że nie raz i nie dwa zastanawiałam się nad przenosinami do innej grupy. Bezsensowność moich zajęć, brak na nie pomysłu  mnie wręcz przytłaczały. Szczególnie w trzecim i czwartym semestrze czułam, że zwyczajnie marnuję czas na te zajęcia. Okazało się jednak, że łatwiej przenieść się do innego prowadzącego na ćwiczeniach z biochemii niż z angielskiego... Dobra, przestaję smęcić.

Zajęcia odbywają się w nowym budynku języków obcych, który został w tym roku wyremontowany. Znajduje się za klinikami IV, V, VI. Sama miałam ćwiczenia także w Akwarium, inni mieli znowu w głównym budynku przy Norwida. Ewentualne zmiany w salach następują co semestr, jak już.

Egzamin każdy musi zdać na poziomie B2 (choć z wysokością tego poziomu nie byłabym taka pewna). Zmierzam do tego, że każdy egzamin zda, nawet jeśli niekoniecznie zna język na tak wysokim poziomie. Pisząc każdy mam naprawdę na myśli każdego. Jeśli chodzi o formę egzaminu, to było trochę czytania, uzupełniania, word formation iiii chyba tyle?

Podręcznikiem wymaganym na zajęcia z angielskiego jest Ewa Donesch- Jeżo English for medical students and doctors 1. Tak, przez dwa lata udało nam się zrobić aż jeden podręcznik, łaaaał!
Zajęcia odbywają się co tydzień przez cztery semestry po 1,5 godziny. (Na planie z dziekanatu miałam błąd i było napisane, że trwają 2 godziny) Grupy są mniej i bardziej liczne. Moja składała się z aż 10-9 osób, ale były i takie po 30 osób. 

Podsumowując chciałam napisać, że na pewno są osoby, które są zadowolone z tego kursu i dużo z niego wyniosły. Nie zawsze musi być tak ponuro i nudno (jak pięknie to ujęłam). Dużo zależy nawet nie tyle od prowadzącego, co też od podejścia grupy do przedmiotu. Prawda zawsze jest gdzieś pośrodku. Moje odczucia już znacie.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Immunologia- egzamin + ćwiczenia

EEEEGZAMIN

Immunologia nie zając, jedno z moich powiedzonek pod koniec sesji. Egzamin okazał się całkiem przyjemny i sprawdzał raczej wiedzę ogólną, zrozumienie tematu aniżeli naukę na pamięć regułek i definicji. Na Waszym miejscu przed każdym kołem posiedziałabym ten dzień dłużej i przerobiłabym zagadnienia do egzaminu, opracowałabym pytania, jakie pojawiały się w ubiegłych latach z zakresu nadchodzącego koła, bo uwierzcie na słowo, łatwiej jest przygotowane wcześniej zagadnienie przed egzaminem sobie po prostu przypomnieć, niż uczyć się od nowa. (Chociaż jak widać, jest to do zrobienia, hihi.)

Egzamin ma formę ustną, losuje się zestaw pięciu pytań, na które trzeba odpowiedzieć. Egzaminuje zarówno pan prof jak i pani prof. Niezależnie od tego z kim miało się ćwiczenia można się zapisać do kogo ma się ochotę. Zapisy prowadziły (podobnie jak w przypadku bakterii) starościny. Na egz wchodzimy parami do gabinetów prof.

Materiał obejmuje ćwiczenia i wykłady. Niektóre rzeczy trzeba doczytać a niektórych nauczyć się od nowa. Zapisałam się na bakterie 17.06, natomiast na immunologię 30.06, by móc na spokojnie i bez pośpiechu wyrobić się z zagadnieniami. 


ĆWICZEEENIA

Blokowane, trzy godziny raz na dwa tygodnie. Nie robią kartkówek, raczej nie pytają, rzucają bardziej niezobowiązujące pytania do grupy, na które ktoś na pewno w końcu odpowie i po stresie. Na zajęciach wykonuje się trochę podobne testy jak na biochemii w drugim semestrze, będzie chociażby ELISA. Oprócz części praktycznej zawsze jest i ta teoretyczna, czyli prezentacja. Zarówno prezentacje ćwiczeniowe jak i te z wykładów wrzucane są z odpowiednim wyprzedzeniem na platformę eduwet, co ułatwia robienie notatek. Kolokwia są tylko dwa, więc trzeba przed każdym chwilkę przysiedzieć, bo materiału nie jest wcale mało. Polecam naukę na bieżąco przed ćwiczeniami nadgorliwcom!
Zajęcia prowadzą pan i pani prof oraz pan mgr.

Aby zaliczyć ćwiczenia trzeba uzyskać minimum 36 pkt. Każde kolokwium jest do napisania na 30 punktów, czyli max. 60 pkt do zdobycia z obu. Jeśli komuś podwinie się noga, to zostaje rozbój. (Generalnie nie było problemów z zaliczaniem ćwiczeń). Koła odbywają się w tym samym czasie dla całego roku, o 7 rano we wtorki. Jesteśmy podzieleni grupami w I, II, III W. Pytania abcd są wyświetlane na rzutniku. Zmiana pytań następuje co 30/40 s. Czyli zbieramy punkty tylko z kół. Na ćwiczenia wystarczy po prostu chodzić. Dopuszcza się jedną nieobecność.

Książki: głównie naukę trzeba oprzeć na wykładach i ćwiczeniach, które pobiera się z eduwetu + Jakubisiak (polecany przez pana prof), Roitt (tutaj podobno są całkiem przystępne schematy), ale mogą być też inne, choć już nie tak szczegółowe: Ptak, Krótkie Wykłady.

Przepraszam za składnię, ale od natłoku pracy i wysokiej temperatury moje obroty spadają w dóóół.

środa, 2 lipca 2014

Mikrobiologia- ćwiczenia.

Kurs mikrobiologii trwa rok, obejmuje trzeci i czwarty semestr studiów. W innych miastach, np. Lublinie, kurs rozpoczyna się w czwartym semestrze i kończy się egzaminem po piątym semestrze. Jeśli ktoś chce się przenieść do Wrocławia po drugim roku to powinien mieć na uwadze tę różnicę.

Przygoda z mikrobami rozpoczyna się od wiedzy ogólnej. Czyli rodzaje podłoży, sposoby namnażania kolonii, barwienia, próby biochemiczne i wieeele wieeele innych. W zależności od prowadzącego kolokwium z części ogólnej jest pisemne/ustne. Dodatkowo, aby przystąpić do części teoretycznej należy zaliczyć część praktyczną, czyli wykonać jakąś próbę/rozpoznać podłoże/ wykonać preparat.

Mając powiedzmy jako-taką wiedzę przechodzimy do bakterii. Z tego co pamiętam, to materiał obejmował osiem ćwiczeń. Pierwsze rozpoczynają się paciorkowcami i gronkowcami i od razu mogę podpowiedzieć, żeby kojarzyć podłoże Chapmana (które poznacie na ogólnej) z gronkowcami. Polecam robić dobre notatki przed każdymi ćwiczeniami, dopisywać to, o co pytał prowadzący, bo to naprawdę ułatwia powtórki do kolokwium z bakterii ale także do samego egzaminu, wieerzcie.
Koło ponownie składa się z części praktycznej- rozpoznanie szkiełka pod mikroskopem i teoretycznej.

Zaliczając w końcu bakterie, czas na finisz- wirusy. Na prawie każdych ćwiczeniach dwie/trzy osoby są poproszone o przygotowanie referatu z określonej rodziny w PowerPoint'cie. Dostaje się za to ocenę, dodatkowo jeszcze coś tam z kartkówki/odpowiedzi i większości wychodzi co najmniej 4.

Jak ustalana jest ocena końcowa z ćwiczeń i egzaminu?
Za pomocą średniej arytmetycznej. Niezależnie liczy się średnią z ocen ćwiczeniowych i egzaminów.

Jaki prowadzący jest najlepszy?
Rok temu nasłuchałam się, że nie trafiłam zbyt dobrze, ale były to zwykłe mrzonki. Każdy inaczej interpretuje słowo "najlepszy". Po pierwszym semestrze może zmienić się prowadzący (i nie jest to zbyt korzystne, bo zmiana następuje w połowie ćwiczeń z bakterii, czyli koło zdaje się wtedy u nowego). Zmiana może nastąpić także na wirusach, ponieważ prof. nie prowadzi zajęć (ani wykładów) z tej części.

Jak mogę zdobyć prawo do przedterminu? Czy wszyscy go zdają?
-bakterie-Obecność na wszystkich wykładach (od czasu do czasu jest lysta) + ocena z pierwszego semestru min. 4 i ocena z kolokwium z bakterii min. 4
-wirusy-Obecność na wszystkich wykładach (też może być lista) + ocena min. 4
Niestety nie zdają go wszyscy, ale zdecydowanie większość.

Czy jest egzamin z mikrobiologii ogólnej?
Nie ma oddzielnej części, ale wiedza ogólna może być (choć rzadko) sprawdzana przy okazji bakterii, np. barwienie Grama, Ziehl-Neelsena czy skład wybranych podłoży.