środa, 29 stycznia 2014

Przedsesyjnie- sesyjnie + Gołąb-ek.

Ćwiczenia zaliczone, przede mną już TYLKO ciemne dni wypełnione biochemią. Muszę przyznać, że pierwszy semestr tego wspaniałego przedmiotu był zdecydowanie trudniejszy. Materiał był mi kompletnie nieznany a krążące legendy wzmagały tylko mój niepokój. W trzecim semestrze było zdecydowanie lepiej i teraz śmiało mogę powiedzieć, że ktoś, kto się solidnie, szczerze uczył na kolokwia, na pewno ćwiczenia zaliczył. System jest podobny do chemii, też zbiera się punkciki, więc teoretycznie jeśli dobrze się wystartuje na samym początku, to potem przed ostatnimi kolokwiami można bąki zbijać (albo uczyć się czegoś innego).

Mam klątwę cztery i pół.

Czy ma ktoś doświadczenie z ptakami? Od dwóch tygodni mam w pokoju gołębia, którego znalazłam w kiepskim stanie przy akademikach UP. Niedożywienie, brak dwóch palców i brak praktycznie jednej nogi sprawiły, że był już obiadowym celem kota. Jest już po antybiotykoterapii (dostawał amoksycylinę z kwasem acetylosalicylowym), na odrobaczenie nic mu nie podano, bo miał zaskakująco mało pasożytów jak na miejskiego ptaka. Niestety nie miałam okazji go zważyć, ale czuję w dłoniach, że ma się zdecydowanie lepiej. 






Zastanawiam się, czy podtuczyć go jeszcze bardziej i wypuścić, kiedy zrobi się cieplej na świecie, czy już teraz, by uniknąć osłabienia mięśni (niestety nie jestem w stanie zapewnić mu ruchu). Kolejną kwestią jest miejsce wypuszczenia. Ze względu na swoje inwalidztwo będzie miał trudniej od innych ptaków w rywalizacji o pokarm. Z drugiej strony oddając go do potencjalnego otwartego ośrodka, w którym przyjmują kaleki, ryzykuję, że się oddali i będzie miał problem ze znalezieniem pokarmu poza miastem. Może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem.



Tutaj wielki ukłon dla lek. wet. Grzegorza Dziwaka, który z czułością zajął się stworzonkiem, którego przyniosłam w pudełku po butach. Jesteśmy wszyscy bardzo wdzięczni!