wtorek, 26 lutego 2013

Co będzie Wam potrzebne na pierwszy semestr?

Postawiłam na  małą rehabilitację dla palców- pisząc na klawiaturze. Sama przed rozpoczęciem studiów szukałam na gwałt wszelkich informacji co i kiedy będzie mi potrzebne na UP we Wrocławiu i jak sobie radzić, by nie dać zrobić się w balona i nie przepłacać.

  1. Po pierwsze, nie jestem fanką kupowania podręczników. Są drogie, a samo utrzymanie w obcym mieście kosztuje sporo, stawiam więc na bibliotekę. Po legitymację należy się udać do dziekanatu, stojąc w kilometrowej kolejce- wyjdźcie już godzinę, półtorej przed otwarciem dziekanatu i zajmijcie kolejkę. Nie ma się co przejmować tym, że się spóźnicie na pierwsze zajęcia. Uwierzcie, dużo nie stracicie. Z legitymacją należy się udać szybciutko do biblioteki, tam wypełnia się formularz i voila! Ogromny minus dla uczelni za to, że można wypożyczyć jedynie sześć podręczników.
  2. Fartuchy koniecznie dwa. To nie jest drogie przedsięwzięcie. Jeśli macie dostęp do firm farmaceutycznych, do lekarzy to poproście śmiało. A jeśli nie, to warto kupić we Wrocławiu. Jest tutaj sklep, którego nazwy nie pamiętam, gdzie można dostać fartuchy w genialnym stanie z Niemiec za dwie dyszki. W każdym bądź razie na pewno na pierwszych zajęciach nikt na Was nie nakrzyczy za jego brak, a jeśli nakrzyczy, to nie wyciągnie konsekwencji,o. Dlaczego dwa? Jeden "wizytowy" na chemię i histologię, gdzie o pobrudzenie ciężko a drugi na prosektorium do psiaków.
  3.  Rękawiczki jednorazowe- obojętnie jaki kolor, nieważne, czy lateksowe czy nie. Najlepiej jest kupić całą paczkę dostosowaną do rozmiaru rączki. Polecam sklep Cezal(?) we Wrocławiu przy ulicy H.Sienkiewicza.
  4. Pęseta i skalpel numer cztery i pasujące do niego ostrza. W pierwszym semestrze potrzebne Wam będą ostrza numer 23. Niższe numery przydadzą się do preparacji głowy w drugim. Jedni mówią, że nie warto jest kupować skalpela, bo przecież zawsze można pożyczyć od kolegi. Fakt, jednak niektórzy prowadzący wymagają by każdy preparował i każdy miał swój.
  5. Jak tylko stworzycie grupę na facebooku, to zostaniecie obdarowani spamem- czyli najdokładniej ogłoszeniami sprzedaży z zeszłego rocznika. Na pewno wiele z nich będzie dotyczyło kości. Czy są niezbędne? Na pewno nie, jednak przydają się. Ja sama nie potrafiłam wejść od razu w rytm tak intensywnej nauki. Zobaczycie, rzeczy nie do zrobienia staną się realne, codzienne. Swoje kości młodej świni kupiłam za 25 zł i jestem z nich bardzo zadowolona. Ta kwota została dodatkowo podzielona na mnie i moje współlokatorki, więc kości kosztowały mnie niemalże grosze. Uwierzcie, o wiele prościej jest uczyć się kości, czytając i trzymając je w ręku niż je sobie wyobrażając. Zawsze też można udać się na pseudo konsultacje do swoich prowadzących. Oni udostępniają zazwyczaj kości i można się z nich spokojnie uczyć na schodach. Jeśli o czaszkę chodzi to cena za czaszkę nie powinna być większa niż 100 zł. Zaznaczając, że jest z żuchwą. Nie dajmy się oszukać. Czaszkę konia oczywiście.
  6. Jeśli koniecznie chcecie się czegoś uczyć we wakacje, to kości. Nauczcie się nazw po łacinie wszystkich kości, to nie ucieknie. Czaszkę sobie zostawcie na potem. Skupcie się na budowie kręgu, na różnicach gatunkowych. Opanujcie budowę łopatki na dobry początek. Wszystkie nazwy po polsku i po łacinie rzecz jasna. Poczytajcie o nabłonku jednowarstwowym płaskim.
Nie spieszcie się z książkami. Pewniaki, z których na pewno będziecie korzystać to:

-HISTOLOGIA:  J.Kuryszko, Zarzycki Histologia zwierząt(książka już od dawna nie jest wydawana, dlatego w opcję kupna wchodzi jedynie używana lub ksero), J.Kuryszko, Madej, V.Kapuśniak- ćwiczenia z histologii zwierząt (skrypt jest niezbędny, są tam wszystkie preparaty, które będziecie oglądać na zajęciach i z których będą "szkiełka".
-ANATOMIA:Atlasy: Psa i kota, Budras, Popesko, Koening,Liebich(ulubiony profesora, który przeprowadza w tym roku egzamin z anatomii, jak dla mnie ma zdecydowanie zbyt dużo błędów), Krysiak- tom I, Lutnicki-zarys osteologii zwierząt domowych do kości.

Co to są szpilki i szkiełka?
Szpilki- część praktyczna egzaminu oraz kolokwiów z anatomii. Polega na tym, że doktor/profesor wbija szpilki z numerkiem na preparaty, które są rozłożone dookoła siebie na stołach. Naszym zadaniem jest rozpoznać w co jest zbita szpilka, napisać nazwę po łacinie, po polsku i w wypadku kości jeśli to możliwe, podać gatunek oraz czy jest lewa/prawa. A an to wszystko ma się kilkanaście sekund.
Szkiełka- część praktyczna egzaminu oraz kolokwiów z histologii. Polega na rozpoznaniu preparatu (na kolokwiach za pomocą mikroskopu) i ewentualne wskazanie szczegółu. Może być nim komórka, blaszka itd.


środa, 13 lutego 2013

Drugi semestr!

Po zaliczeniu pierwszego semestru w praktyce nie można już wylecieć. Praktycznie, gdyż poprawiać przedmiot można już bez udziału ponownie w rekrutacji na studia. Od kilku dni znam nowy skład grup. I chociaż jest po sesji, to ludzi przybyło. Ba, otworzyli nawet dodatkową grupę. Dlaczego? Otóż dołączyli do nas Ci, którzy rok temu oblali któryś z przedmiotów w sesji letniej. Wśród wielu minusów, które dostrzegam w weterynarii UP Wrocław jest ten jeden, wielki plus, który tyczy się poprawiających. Według statutu nie można realizować przedmiotów z drugiego roku, mając niezaliczony rok pierwszy. Na szczęście takie zasady panują tylko w teorii, a z prowadzącymi da się uzgodnić co i jak i zamiast bezczynnie czekać na drugi semestr zajęć, można odciążyć barki, zaliczając ćwiczenia już z drugiego roku. Sprawa wcale nie jest skomplikowana a i dzięki temu trochę mniej martwię się na zapas.

piątek, 8 lutego 2013

Egzaminy semestralne

Dawno nie byczyłam się tak, jak przez ostatnie dni. Reakcją na zdaną sesję jest wśród moich rówieśników włączenie wątroby na wyższe obroty, dla mnie sen (spokojny!) to najlepsza nagroda. Chociaż najbardziej obawiałam się egzaminu z biofizyki (przez drugi człon nazwy rzecz jasna), to zdałam go już za pierwszym podejściem. Z chemią także gładko sobie poradziłam. Była to zasługa całkiem przystępnego zestawu, który wylosowałam. Natomiast egzamin z biologii komórki to nieporozumienie. Czemu osoby, które ściągały ode mnie zdały, a mi noga się podwinęła- pojąć nie mogę. Legendą jest już chłopak, który napisał przepis na jajecznicę i... Zdał. Po napisaniu drugiego terminu egzaminu byłam osobiście obok swojej pracy i udało mi się ją wybronić na okrąglutkie trzy. Generalnie jestem zadowolona. Przede mną pozorny tydzień wolności. Pozorny, gdyż na dzień dobry w poniedziałek czeka mnie kolokwium z anatomii.
Drugi semestrze, bądź łaskawy.

niedziela, 3 lutego 2013

KASZEL KENELOWY

Zaniepokojona stanem psiaków w schronisku postanowiłam poczytać ciut więcej o chorobie, która męczy coraz więcej czworonogów. Czego się dowiedziałam?
Sprawcami są Adenovirus typu drugiego, bakterie krztuśca- Bordetella bronchiseptica raz wirus Parainfluenzy. Choruski w mgnieniu oka tracą energię, stają się apatyczne. Głównym objawem jest zainfekowanie górnych dróg oddechowych- charczący kaszel, który jak sama zaobserwowałam tylko nasila się u psów podduszających się na smyczy. Oprócz tego wydzielina z nosa, która może mieć charakter ropny. W zależności od kondycji psa- biegunki, wymioty. Leczenie?
Antybiotyki, jak dobrze wiemy mają zdolność do niszczenia ścian komórkowych bakterii, powodując dziesiątkowanie całych kolonii. Co więc począć z wirusami? Zaprzyjaźniony lekarz pochwalił tabletki na kaszel, które jak sam stwierdził leczą jedynie objawy a nie źródło, ale umożliwiają odzyskanie energii i bardziej wydajną odpowiedź immunologiczną na owe, paskudne wirusy. Spodobał mi się jego punkt widzenia. Ile lekarzy, stron internetowych- tyle opinii i porad.
Leczony kaszel kenelowy nie musi być groźny dla zwierzaka. Im szybciej psiaka poddamy leczeniu tym mniejsze ryzyko wystąpienia powikłań.

Dotychczas wszystkie psy zabezpieczane regularnie iniekcyjnymi szczepionkami skojarzonymi, zawierającymi m.in. wirus parainfluenzy i adenowirus (który jednocześnie powoduje wytworzenie odporności przeciwko chorobie Rubartha), chronione są przeciwko dwóm tylko czynnikom wywołującym syndrom kaszlu kenelowego. Był to jedyny dostępny, choć niedoskonały sposób zabezpieczania psów przeciwko zakaźnemu zapaleniu górnych dróg oddechowych. Niedawno pojawiła się zupełnie nowa możliwość ochrony przeciwko kaszlowi kenelowemu u psów. Nowa szczepionka zabezpieczająca przed tą chorobą zawiera kluczowy antygen bakteryjny Bordetella bronchiseptica, którego nie zawierają powszechnie stosowane skojarzone szczepionki iniekcyjne, a także wirus parainfluenzy psów. Zupełnie niespotykany dotychczas jest rówież sposób aplikacji szczepionki. Nie podaje się jej w formie iniekcji, tylko za pomocą specjalnego aplikatora do jednego z otworów nosowych. Taki sposób aplikacji jest bezbolesny i bezstresowy, a przede wszystkim zapewnia bezpośrednie dotarcie podawanych antygenów do właściwego miejsca – do układu oddechowego. Dzięki temu budowana jest odporność miejscowa, która w przypadku zakaźnego zapalenia tchawicy i oskrzeli psów jest jedynym i optymalnym sposobem zapewniającym właściwy poziom zabezpieczenia. Różnica pomiędzy dotychczasową, niedoskonałą metodą zapobiegania zakaźnemu zapaleniu tchawicy i oskrzeli u psów, a nowym sposobem polega również na tym, że już jednorazowa aplikacja donosowej szczepionki zapewnia wytworzenie pełnej odporności, która trwa przez okres 12 miesięcy. Warto również podkreślić, że donosowy sposób podania szczepionki pozwala na uzyskanie odporności bardzo szybko – już po 72 godzinach – co w niektórych przypadkach może mieć bardzo duże znaczenie. Pamiętajmy, że na kaszel kenelowy może zachorować każdy pies. Warto więc go zabezpieczyć stosując nową udoskonaloną metodę zapobiegania tej wysoce zaraźliwej chorobie układu oddechowego. 

Lek. wet. Agnieszka Jackowska www.cztery-lapy.pl

Spodobało mi się, więc pozwoliłam sobie zastosować kopiuj- wklej. Mam nadzieję, że po łapkach mi się nie dostanie. Możnaby w nieskończoność gawędzić na ten temat. Podsumowując chciałabym tylko dodać- szeroko otwarte oczy i uszy wolontariusza/właściciela oraz izolacja, o.

_______________________________________________________________________________
A na koniec chciałabym tylko pochwalić się moim nowym serialem-Żubry przyszły, w dodatku nadają 24h!