sobota, 14 lutego 2015

Sesja po V semestrze.

Sesja, sesja i po sesji. Zacznę może od tego, że istnieje całkiem proste wytłumaczenie, dlaczego nie było mnie tutaj przez dłuższą chwilę. Przez większą część czasu nie wiedziałam w co powinnam włożyć ręce w pierwszej kolejności, w każdym tygodniu po świętach miałam ochotę się rozdwoić. Gdyby nie mój naukowy kompan, to z moją organizacją byłoby naprawdę krucho. Chciałam napisać tutaj podsumowanie, podliczyć wszystkie odpowiedzi ustne, kartkówki, kolokwia, ale szczerze mówiąc, to nie chcę już do tego wracać. Pochwalę się jedynie, że udało mi się wszystkie wyżej wymienione zaliczenia upchnąć za pierwszym razem. Co z tego, że znakomita większość to okrągłe tróje. Ten semestr wymagał ode mnie sporego poświęcenia w porównaniu z czwartym, ale nie trzeba posiadać nadprzyrodzone moce by go zaliczyć. Czasem wypada przeznaczyć na naukę trochę nocy, wstać wcześnie rano by utrwalić materiał przed patomorfologią, ale to tak naprawdę nic nowego.

Specjalnie dla P!

Po piątym semestrze jest tylko jeden egzamin z patofizjologii. W tym roku miał on dokładnie 100 pytań abcd (pisaliśmy go 1,5 godziny) i zdawalność była zaskakująco wysoka. Pierwszego terminu nie zdało około 15-20 osób. Drugie terminy/ew. dopytki rozpoczynają się w przyszłym tygodniu. Wszystkim poprawiającym życzę powodzenia!

Kilka dni przed egzaminem spędziłam na "koloniach" u koleżanki z grupy. Rozbiłam patofizjologiczny obóz na jej dywanie i w zasadzie to rzadko opuszczałam swoje nowe królestwo. W nocy przed egzaminem wzięło mnie na prasowanie koszuli, po której zostały już tylko DZIURAWE wspomnienia. (Tak, poszłam w niej na egzamin.)



Przede mną semestr szósty, starszaki trochę straszą, że jest trudniejszy od poprzedniego. Wiem już czego mogę się spodziewać, mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle i mimo wszystko znajdę trochę czasu dla siebie. Znalazłam bardzo fajny wolontariat. Jeśli wypali, to dam znać!



Tak bardzo weterynaria.
PS- dokładnie rok temu przy okazji oglądania mojej pracy po egzaminie z biochemii, okazało się, że prof. U nie sprawdził mi wszystkich zadań i zaliczył mi ten egzamin! To były najlepsze wale-n-tynki w moim życiu.



10 komentarzy:

  1. Zazdro biochemii, my mamy wyniki od wczoraj wieczorem a w pon drugi termin i nikt pracy nie obejrzy xd

    OdpowiedzUsuń
  2. o mój boże ozp jest wszędzie - u nas było naprawdę fascynująco... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia na studiach. Zdania wszystkich egzaminów i pomyślnej obrony. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Natalia planuje już studia doktoranckie? :P

      Usuń
  4. Hej, a polecasz coś do nauki na żywienie? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kto by pomyslał, że akurat w walentynki najbardziej uszczęśliwi Cię Twój profesor :) Szukam wolontariatu, więc czekam na informacje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podział psów na kategorie ;) Bezbłędnie przyjęte przez mojego szkraba, który teraz tak nazywa napotkane psy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sesja to zawsze ciężki okres ale gratuluję, że udało się wszystko zaliczyć w pierwszym terminie!

    OdpowiedzUsuń