sobota, 6 lipca 2013

Anatomia we Wrocławiu- semestr pierwszy w ogóle i szczególe.


  • Pierwszy semestr
Zajęcia z anatomii odbywały się dwa razy w tygodniu, gdzie ich łączna suma wynosiła około czterech godzin. Zawsze miały one miejsce na Biskupinie, za wydziałem zootechniki. W tym samym budynku, na piętrze odbywały się wykłady z anatomii, histologii i kilku innych przedmiotów.


Pierwsze kolokwium dotyczy kości (bez czaszki). Co należy umieć? Nazwy kości i elementów na nich po polsku i po łacinie, w zależności od prowadzącego- podział zoologiczny kości, rodzaje kości. Najważniejsze są różnice gatunkowe. 

Chcesz się już zacząć uczyć anatomii? Proponuję na dobry początek naukę słówek po łacinie. Wierzcie mi, na samym początku łacina to połowa sukcesu. Z czasem będziecie lepiej pamiętać słówka po łacinie niż po polsku! Jestem tego żywym przykładem.

Drugie kolokwium to czaszka, przyjemniejsza sprawa. Następnie wkraczamy w preparaty miękkie. We Wrocławiu pracujemy na psach. Prowadzący w większości sami szykują nam preparaty. Ja jednak preparowałam przez cały rok i bardzo dobrze (z perspektywy czasu!) to wspominam. Co się nauczyłam to moje. Trzecie kolokwium dotyczy mięśni grzbietu, klatki piersiowej, brzucha, szyi, mięśni lędźwiowych itd. Czwarte kolokwium to kończyna piersiowa- mięśnie i dodatki, czyli naczynia, nerwy, węzły chłonne. Podobnie wygląda kolokwium piąte, dotyczy ono jednak kończyny miednicznej.
Takim sposobem kończymy semestr zimowy a wkraczamy w sezon letni!

System oceniania zmieniał się w trakcie roku 1383939283 razy. Na początku dostawaliśmy punkty za ocenę i punkty za termin zdania odpowiedniego kolokwium. Na przykład- kolokwium zdane na czwórę w drugim terminie daje nam sześć punktów- 4 za ocenę i 2 za termin. Grosz do grosza i może nawet uda się na tą czwórę wyciągnąć.

Zdawaliśmy szpilki semestralne na sam koniec- czyli materiał od października do końca semestru pierwszego. Nie było tak źle!

Aha! Najważniejsze, że pół roku nauki przyczepów mięśni nie poszło na marne i mogłam popisać się tym na egzaminie. (Tak, to jest właśnie ironia).

_________________________________________________________________________

Za mną pierwszy dzień pracy w przychodni jako recepcjonistki. Podzielność uwagi- pracuję nad tym od dziś! I chociaż jestem odbieraczką telefonów, założycielką kart, słuchaczką, poprawiaczką, kserowaczką, kasowaczką, zaprowadzaczką oraz albo przede wszystkim przeszkadzaczką w jednej chwili, to podoba mi się jak nie wiem co! (Może to przez ten biały fartuch.) 

Tak mało czasu!




1 komentarz: