piątek, 21 lutego 2014

A czy Ty byłeś już w schronisku w swoim mieście?

Czas na ciut indoktrynacji. Psiaki i kociaki w schroniskach to naprawdę te same zwierzęta, które mamy w domach czy na podwórkach. Potrzebują tyle samo uwagi, pieszczot, miłości i czasu.
Cieszę się, że ludzie okazują w tych czasach dobroć serca.  Przyjeżdżają ze starymi kocami, paczką karmy i skrzynką puszek. Miło mi się patrzy, kiedy cała rodzina nieśmiało stoi pod bramą obładowana smakołykami i zastanawia się; wejść, czy poczekać na kogoś z pracowników. Jakby na to nie spojrzeć, poświęcają swój czas. Nie każdy musi być miłośnikiem spacerów po błocie na terenie byłej izby wytrzeźwień, sąsiadującej jednym murem ze schroniskiem, drugim z domem dla bezdomnych mężczyzn. Nie każdy chce wychodzić z obcym psem na spacer i to rozumiem, bo nie każdy jest jak moja mama, czy ja sama.

Tak czy siak, na język ciśnie mi się: oby tak dalej, Polacy! Jestem dumna z obecnej młodzieży, która niemalże jednogłośnie opowiada się za stosowaniem kar dla ludzi, którzy dopuścili się okrucieństwa wobec zwierząt; szeroko pojętego, nie będę podawać przykładów. Myślę, że posiadanie psa czy kota jest całkiem trendi, a już na pewno trendi są zdjęcia ze swoimi (albo pożyczonymi od koleżanki) pupilami. Na polskich stronach wciąż pojawiają się memy czy inne obrazki, których nazwać nie potrafię (za dużo w książkach, za krótko na kwejku), które zwyczajnie rozczulają i to nie tylko panie. Takie zainteresowanie jest pożądane, tak mi się wydaje.

Trochę wesołości:

Schronisko w moim mieście wygrało kilkadziesiąt ton karmy dla zwierzaków. Brzuszki pełne!

I tutaj, kolejna wygrana, aha!

Jesteś czy nie jesteś studentem weterynarii, odwiedź w najbliższy weekend swoje schronisko, zostaw kilka puszek, kilka starych koców, zapytaj pracownika, czy mógłbyś wyprowadzić psa, a jeśli tak, to którego, poproś o wyprowadzenie z boksu i zafunduj mu najdłuuuuuuuższy spacer, na jaki stać Twój czas.
I wróć za tydzień! Bez dwóch zdań.

5 komentarzy:

  1. Nie jesteś czasem z Kalisza? Bo w moim mieście schronisko dla zwierząt jest obok schroniska dla bezdomnych. Ja w czasach szkolnych byłam wolontariuszką w schronisku i naprawdę polecam tę formę pomocy zwierzętom. Te psiaki i kociaki naprawdę potrzebują obecności człowieka i uwagi, które nie zawsze mogą im zapewnić pracownicy schroniska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem z Kalisza. :)
    Pracownicy to niestety inna bajka, ale ciesze się, że wolontariusze się nie poddają i z roku na rok zmieniają schronisko na lepsze. :) wygrane w tych konkursach są też w dużej mierze wynikiem pracy jednej z wolontariuszek, która angażuje swoich uczniów do' klikania'. :) zapraszam na wspólne spacery! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam spędzać czas w naszym bydgoskim schronisku, jak tylko mam czas to tam jadę i pomagam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. do mnie do lecznicy straż miejska przywozi bezdomne zwierzaki, które szczekają całą noc, budząc we mnie najgorsze instynkty :> Mam plany pojechać do Korabiewic jako wolontariusz, ale na razie to tylko plany ;)

    OdpowiedzUsuń